W sierpniu wypowiedziałam wojnę próbkom i postanowiłam je sukcesywnie zużywać. Oczywiście nazbierało się ich tyle, że nie byłam w stanie zużyć wszystkich, ale i tak uważam, że poszło mi całkiem nieźle. Gorzej natomiast poszło mi zużywanie pełnowymiarowych kosmetyków co zresztą widać na zdjęciach. Koniec marudzenia, zapraszam na kilka mini recenzji ;)
Garnier/Płyn Micelarny 3 w 1 - wiem, że wiele osób bardzo lubi ten płyn, ja uważam, że nie jest zły, ale nie jest rewelacyjny. Plusy to duża pojemnośc i niska cena oraz łagodność. Płyn nie podrażnia oczu ani mojej wrażliwej cery. Z makijażem twarzy radzi sobie całkiem dobrze, ale problem zaczyna się gdy chcę zmyć oczy. Używam praktycznie tylko tuszu i mam problem żeby go domyć, troszkę kiepsko.
Palette/Salon Colors 4-0 Średni Brąz - moja ulubiona farba, której używam regularnie. Pojawiała się kilka razy w denku i na peno jeszcze nie raz się pojawi. Z tego co zauważyłam to zmieniło się jej opakowanie, składu nie porównywałam, ale podejrzewam, że jest taki sam. Co do farby to rewelacyjnie kryje odrosty, nie podrażnia skalpu oraz nie wysusza włosów. Kolor jaki daje jest intensywny i troszkę ciemniejszy niż na opakowaniu, ale mi to nie przeszkadza.
Dove/Antyperspirant Original - nie jest to antyperspirant idealny, ale nie jest zły. Dla mnie dużym plusem jest zapach, który uwielbiam. Zaraz po aplikacji bardzo intensywny, na skórze wyczuwalny jest przez cały dzień, ale nie gryzie się z perfumami. Sam kosmetyk natomiast jest bardzo delikatny, nie podrażnia skóry, a wręcz ją pielęgnuję. Ochrona jaką daje jest całkiem niezła choć w większe upały czy przy dużym wysiłku fizycznym jest dla mnie za słaby, ale pewnie i tak jeszcze go kupię.
Seboradin/Balsam/Kuracja do włosów normalnych, ciemnych, farbowanych na ciemno - zwykła odżywka do włosów, która mnie nie zachwyciła. Ma lekką konsystencję, jest wydajna, nie obciąża włosów, ale niestety słabo nawilża, nie wygładza oraz nie ułatwia rozczesywania. Minusem jest też niezbyt przyjemny i dziwny zapach, który nie uprzyjemnia stosowania. Nie kupię ponownie.
The Body Shop/Almond Hand&Nail Cream - całkiem fajny krem o lekkiej konsystencji. Szybko się wchłania pozostawiając na dłoniach delikatny, otulający film ochronny. Przyjemnie nawilża, zmiękcza i wygładza skórę dłoni. Nie odpowiadał mi jedynie zapach, który kojarzył mi się z jakimś środkiem do czyszczenia mebli ;) Mała tubka okazała się całkiem wydajna i wystarczyła na długo. Nie kupię ponownie ze względu na zapach.
Yoskine/Mikrodermabrazja/Szafirowy Peeling Przeciwzmarszczkowy - ulubieniec! Peeling idealny, ale bardzo mocny, a więc nie dla każdego. Bardzo dobrze złuszcza martwy naskórek pozostawiając skórę rewelacyjnie gładką, miękką, oczyszczoną, zmatowioną i jaśniejszą. Świetnie oczyszcza też pory i delikatnie je obkurcza. Plusem jest też przyjemny zapach i duża wydajność. Pełna recenzja >klik<.
Wyrzutki:
Balm Balm/Face Balm (and more)/Rose Geranium - znacie to powiedzenie, że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego? Tak jest właśnie w przypadku tego kremu. Można go używać do twarzy, ust, rąk, łokci, stóp itd. U mnie nie sprawdził się na żadnej części ciała. Sam krem konsystencją przypomina mi troszkę wazelinę wymieszaną z olejkami. Jest bardzo tłusty i po aplikacji nie wchłania się, a przynajmniej nie za szybko. Zapach też jest specyficzny i dziwny. Jestem na nie i prawie pół opakowania leci do kosza.
Avene/TriAcneal - fajny krem, o którym zapomniałam i jego data ważności minęła. Przy regularnym stosowaniu widziałam dużą poprawę w stanie swojej cery. Krem ją ładnie oczyścił, wygładził, rzadziej pojawiali się nieprzyjaciele, a strefa T mniej się przetłuszczała. Zdecydowanie lepiej prezentowały się też moje pory ;), które były czyściutkie i zmniejszone. Triacneal troszkę przesusza, ale krem nawilżający załatwia tą sprawę. Może jeszcze kiedyś kupię, obecnie nie mam problemów z cerą ;)
Na koniec próbki, których jak widzicie troszkę jest. Nie będę ich opisywała bo to nie ma sensu, za krótko wszystko stosowałam żeby wyrazić opinię choć kilka kosmetyków wywarło na mnie na prawdę duże wrażenie już po pierwszym użyciu. A mowa tutaj o maseczce GlamGlow - Thirstymud, Paście do Głębokiego Oczyszczania Twarzy - Ziaja z serii Liście Manuka, kremie Clarins - Multi Active Jour, kremie Sampar - So Much to Dew oraz kremie pod oczy Sensai - Moisture Supply Eye Cream. Ogólnie wszystkie kremy do twarzy, które zużyłam spisały się całkiem nieźle i przede wszystkim nie zapchały mojej kapryśnej cery. Rozczarowały mnie natomiast próbki kosmetyków John Frieda, o których czytałam dużo dobrego. Miałam ochotę przede wszystkim na szampon i odżywkę z serii Luxurious Volume, ale teraz wiem, że nie są to kosmetyki dla mnie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Avene. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Avene. Pokaż wszystkie posty
Subskrybuj:
Posty (Atom)