Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sierpień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sierpień. Pokaż wszystkie posty

7.9.15

Ulubieńcy - sierpień 2015

Ostatnio mało mnie na blogu, a wszystko przez poszukiwania... Poszukiwania obrazów, plakatów, dywanów, poduszek, wazonów itd. I tak jak na początku nic mi się nie podobało, tak po kilku dniach buszowania po internecie znalazłam mnóstwo fantastycznych rzeczy, wiele ciekawych sklepów i teraz wybór jest jeszcze trudniejszy. A żeby tego było mało to w poszukiwaniu inspiracji założyłam konto na Pinterest i już totalnie wpadłam jak śliwka w kompot. Postanowiłam jednak na chwilę się od tego oderwać i wrócić do Was. Na początek zaległy post z ulubieńcami. Wszystkie kosmetyki, które w sierpniu skradły moje serce to kosmetyki w 100% naturalne i produkowane w Polsce, wśród ulubieńców znalazła się też szczoteczka, zresztą zobaczcie same. Zapraszam :)



Clochee, Odżywczy Peeling Cukrowy, Mango - zdecydowanie NAJ NAJ NAJ peeling z jakim miałam do czynienia, a tych peelingów przewinęło się u mnie mnóstwo. Zresztą kilkoma zachwycałam się na blogu, oczywiście tymi fajnymi, ale ten przebił wszystkie! Dostałam go od mamy z okazji urodzin i pokochałam od pierwszego użycia. Niesamowicie gęsty, po brzegi wypakowany substancjami odżywczymi idealnie odżywia, pielęgnuje, a zawarte w nim pestki malin oraz cukier naprawdę mocno oraz porządnie złuszczają martwy naskórek, i to niezależnie czy użyjemy go na mokro czy na sucho. Po takim zabiegu skóra nabiera zdrowego kolorytu, jest niesamowicie gładka, przyjemnie napięta, a także rewelacyjnie nawilżona, ale w żadnym razie nie oblepiona. Użycie masła czy balsamu jest w tym przypadku więcej niż zbędne. Uwielbiam i bardzo mocno polecam, nie zawiedziecie się :)




Fridge by yDe, 1.0 Silky Mist -  miał pojawić się w ulubieńcach już w zeszłym miesiącu, ale wstrzymałam się ponieważ chciałam zobaczyć jak sprawdzi się przy dłuższym stosowaniu i czy będę nim cały czas tak samo zachwycona. Jeśli czytacie mnie na bieżąco to wiecie już, że jestem. Pisałam o nim tutaj >klik< i zachwytom nie było końca. To zdecydowanie najlepszy krem nawilżający, a przy tym niesamowicie lekki. Wchłania się w mgnieniu oka, otula skórę delikatną mgiełką i zapewnia nawilżenie na najwyższym poziomie. Przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji młodej skóry, zarówno suchej, mieszanej jak i tłustej. Ja stosowałam go (już się skończył :() głównie na noc, ale świetnie sprawdza się też na dzień i stanowi idealną bazę pod makijaż. Ale to jeszcze nie wszystko.  Kolejnymi atutami są tutaj: prze-bajeczny skład bez zawartości alkoholu, konserwantów i substancji syntetycznych, a także niezwykle przyjemny, cytrusowy zapach, który uprzyjemnia stosowanie i dodaje energii.  Koniecznie przyjrzyjcie się mu bliżej!



Phenome, Exfoliating Facial Paste - i kolejny peeling w tym zestawieniu, tym razem jednak do twarzy. Już od dawna miałam ochotę go poznać jednak ciągle coś innego stawało na drodze, a raczej wpadało do koszyka, ale w końcu nadeszła ta chwila, że znalazł się u mnie i od razu zyskał moją sympatię. Ma niezwykle przyjemną konsystencję, przeznaczony jest do każdego rodzaju cery, a jego skład oparty na białej glince sprawia, że spokojnie mógłby robić za kosmetyk 2 w 1 czyli peeling połączony z maseczką. Zawarte w nim drobinki zmielonego kwarcu oraz organiczny puder ryżowy idealnie rozprawiają się z martwym naskórkiem, skutecznie usuwają zanieczyszczenia i odblokowują pory, wyżej wspomniana biała glinka działa na skórę ściągająco i łagodząco, natomiast specjalnie dobrane aktywne kompleksy roślinne oraz organiczne oleje z pierwszego tłoczenia odżywiają ją i regenerują. W efekcie, po zastosowaniu peelingu, skóra jest idealnie oczyszczona, gładka, matowa, jej koloryt jest wyrównany, a pory obkurczone, natomiast o podrażnieniach czy przesuszeniu nie ma  tutaj mowy. Skóra jest miękka i gotowa na przyjęcie kolejnych produktów pielęgnacyjnych. Na uwagę zasługuje również ładny, roślinny zapach oraz niesamowita wydajność. O opakowaniu chyba nie muszę pisać, prawda? Jak dla mnie piękne i zdecydowanie cieszy oko.



Ministerstwo Dobrego Mydła, Odżywczy Mus do Ciała, Len i Konopie - bez kosmetyków MDM nie wyobrażam już sobie pielęgnacji ciała więc gdy tylko w ofercie marki pojawił się ten mus musiałam go kupić i od razu wiedziałam, że będzie z tego HIT. W malutkim, niepozornym  słoiczku kryje się niezwykle gęste, odżywcze i naszpikowane dobroczynnymi substancjami masło, które nie dość, że kapitalnie pielęgnuje to jeszcze jest niesamowicie wydajne. Mimo swojej gęstej formuły, kosmetyk nie sprawia problemów podczas aplikacji, topi się pod wpływem ciepła, dobrze rozprowadza po skórze i, co zaskakujące, naprawdę łatwo wchłania nie pozostawiając tłustej czy lepkiej warstwy. Już chwilę po zastosowaniu można odczuć jego fantastyczne działanie. Skóra odzyskuje prawidłowy poziom nawilżenia, staje się elastyczna, miękka, suche partie są zregenerowane, wygładzone, uczucie swędzenia i napięcia znika, a delikatny, leśno-ziołowy zapach relaksuje i wprawia w dobry nastrój. Jeśli macie suchą, zniszczona lub atopową  skórę to małe cudo rozwiąże Wasze problemy.



Curaprox CS 5460 Ultra Soft - od kilku lat używam szczoteczki elektrycznej, ale moje dziąsła są tak wrażliwe, szczególnie teraz gdy wyżynają mi się cztery ósemki naraz i co jakiś czas dają o sobie znać ;/, że nawet najdelikatniejsza końcówka jest w stanie mi je podrażnić. Dlatego od czasu do czasu porzucam ją na rzecz klasycznej szczoteczki i muszę przyznać, że jeszcze do niedawna to też nie było dobrym rozwiązanie dopóki nie odkryłam Curaprox. Jej sekret tkwi we włosiu, z którego jest wykonana, a mowa tu o Curen, które jest niesamowicie miękkie i nie sztywnieje pod wpływem wilgoci,  i muszę przyznać, że jest to najdelikatniejsza, a zarazem najlepsza klasyczna szczoteczka jaką miałam. Nie drapie dziąseł, nie podrażnia, nie kaleczy, a przy tym naprawdę dokładnie usuwa płytkę bakteryjną i świetnie sprawdza się podczas codziennej pielęgnacji jamy ustnej. Ponadto dzięki wyprofilowanej końcówce dobrze leży w dłoni, a bogata paleta barw sprawia, że możemy mieć szczoteczkę w swoim ulubionym kolorze. U mnie będzie gościła już zawsze i chociaż ze szczoteczki elektrycznej raczej już nigdy nie zrezygnuję to w kryzysowych sytuacjach Curaprox to najlepszy wybór. 

PS. Co za zapach! <3


Pat&Rub, Samooplający Balsam do Ciała - w tym roku lato w północnej Norwegii nie dopisało przez co na opalanie nie było szans, zresztą leżenie plackiem na słońcu to nie moja bajka dlatego w celu dodania skórze koloru sięgam po samoopalacze. Ten od Pat&Rub kupił mnie już po pierwszym użyciu. Jest bajecznie łatwy w aplikacji, nie pozostawia plam, rewelacyjnie pielęgnuje i nawilża, a także, co najważniejsze nadaje skórze przepiękny, naturalny odcień opalenizny. Po pierwszym użyciu bardzo delikatny przez co jest ideałem dla osób bladych, a nawet bardzo bladych. Sama jestem bladziochem więc wiem co piszę ;) Samoopalacz trwa na skórze 2-3 dni po czym się ściera, oczywiście równomiernie. Skład jest tu w 100% naturalny i bezpieczny, a minusy? Charakterystyczny dla tego typu produktów smrodek i to dość intensywny, szczególnie przez kilka pierwszych godzin od aplikacji. Więcej wad nie widzę.

I to już wszyscy moi ulubieńcy, a co w sierpniu skradło Wasze serce? Koniecznie dajcie znać  :)



31.8.15

Instagram Mix - sierpień 2015

1. Ubrań w paski nigdy dość <3 2. Dylematy 3.  Naturalne nowości od INSIGHT - po pierwszych testach wielkie TAK! 4. Poranek
 5. Mus do ciała od MDM - cudo! 6. Trudne wybory 7. Norwegia po raz pierwszy 8. 25 lat minęło jak  jeden dzień... ( przerażona ;))
 9. Norwegia po raz drugi 10. Leniwe wieczory w łóżku 11. Domowa granola z jogurtem czyli takie śniadanie 12. Domowe, pieczone, najlepsze
 13. Rozpieszczam się 14. A gdy nie chce się gotować (koniecznie taką zróbcie, była pyszna!) 15. "To be continued" 16. Pełnia szczęścia
17. Idealne boyfriend jeans znalezione! 18. Norwegia po raz trzeci 19. Dinner time  20. Cześć :)

Więcej na moim Instagramie, chodźcie ;) ----> klik

2.9.14

Denko + wyrzutki - sierpień 2014

W sierpniu wypowiedziałam wojnę próbkom i postanowiłam je sukcesywnie zużywać. Oczywiście nazbierało się ich tyle, że nie byłam w stanie zużyć wszystkich, ale i tak uważam, że poszło mi całkiem nieźle. Gorzej natomiast poszło mi zużywanie pełnowymiarowych kosmetyków co zresztą widać na zdjęciach. Koniec marudzenia, zapraszam na kilka mini recenzji ;)


Garnier/Płyn Micelarny 3 w 1 - wiem, że wiele osób bardzo lubi ten płyn, ja uważam, że nie jest zły, ale nie jest rewelacyjny. Plusy to duża pojemnośc i niska cena oraz łagodność. Płyn nie podrażnia oczu ani mojej wrażliwej cery. Z makijażem twarzy radzi sobie całkiem dobrze, ale problem zaczyna się gdy chcę zmyć oczy. Używam praktycznie tylko tuszu i mam problem żeby go domyć, troszkę kiepsko.

Palette/Salon Colors 4-0 Średni Brąz - moja ulubiona farba, której używam regularnie. Pojawiała się kilka razy w denku i na peno jeszcze nie raz się pojawi. Z tego co zauważyłam to zmieniło się jej opakowanie, składu nie porównywałam, ale podejrzewam, że jest taki sam. Co do farby to rewelacyjnie kryje odrosty, nie podrażnia skalpu oraz nie wysusza włosów. Kolor jaki daje jest intensywny i troszkę ciemniejszy niż na opakowaniu, ale mi to nie przeszkadza.

Dove/Antyperspirant Original - nie jest to antyperspirant idealny, ale nie jest zły. Dla mnie dużym plusem jest zapach, który uwielbiam. Zaraz po aplikacji bardzo intensywny, na skórze wyczuwalny jest przez cały dzień, ale nie gryzie się z perfumami. Sam kosmetyk natomiast jest bardzo delikatny, nie podrażnia skóry, a wręcz ją pielęgnuję. Ochrona jaką daje jest całkiem niezła choć w większe upały czy przy dużym wysiłku fizycznym jest dla mnie za słaby, ale pewnie i tak jeszcze go kupię.


Seboradin/Balsam/Kuracja do włosów normalnych, ciemnych, farbowanych na ciemno - zwykła odżywka do włosów, która mnie nie zachwyciła. Ma lekką konsystencję, jest wydajna, nie obciąża włosów, ale niestety słabo nawilża, nie wygładza oraz nie ułatwia rozczesywania. Minusem jest też niezbyt przyjemny i dziwny zapach, który nie uprzyjemnia stosowania. Nie kupię ponownie.

The Body Shop/Almond Hand&Nail Cream - całkiem fajny krem o lekkiej konsystencji. Szybko się wchłania pozostawiając na dłoniach delikatny, otulający film ochronny. Przyjemnie nawilża, zmiękcza i wygładza skórę dłoni. Nie odpowiadał mi jedynie zapach, który kojarzył mi się z jakimś środkiem do czyszczenia mebli ;) Mała tubka okazała się całkiem wydajna i wystarczyła na długo. Nie kupię ponownie ze względu na zapach.

Yoskine/Mikrodermabrazja/Szafirowy Peeling Przeciwzmarszczkowy - ulubieniec! Peeling idealny, ale bardzo mocny, a więc nie dla każdego. Bardzo dobrze złuszcza martwy naskórek pozostawiając skórę rewelacyjnie gładką, miękką, oczyszczoną, zmatowioną i jaśniejszą. Świetnie oczyszcza też pory i delikatnie je obkurcza. Plusem jest też przyjemny zapach i duża wydajność. Pełna recenzja >klik<.


Wyrzutki:

Balm Balm/Face Balm (and more)/Rose Geranium - znacie to powiedzenie, że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego? Tak jest właśnie w przypadku tego kremu. Można go używać do twarzy, ust, rąk, łokci, stóp itd. U mnie nie sprawdził się na żadnej części ciała. Sam krem konsystencją przypomina mi troszkę wazelinę wymieszaną z olejkami. Jest bardzo tłusty i po aplikacji nie wchłania się, a przynajmniej nie za szybko. Zapach też jest specyficzny i dziwny. Jestem na nie i prawie pół opakowania leci do kosza.

Avene/TriAcneal - fajny krem, o którym zapomniałam i jego data ważności minęła. Przy regularnym stosowaniu widziałam dużą poprawę w stanie swojej cery. Krem ją ładnie oczyścił, wygładził, rzadziej pojawiali się nieprzyjaciele, a strefa T mniej się przetłuszczała. Zdecydowanie lepiej prezentowały się też moje pory ;), które były czyściutkie i zmniejszone. Triacneal troszkę przesusza, ale krem nawilżający załatwia tą sprawę. Może jeszcze kiedyś kupię, obecnie nie mam problemów z cerą ;)


Na koniec próbki, których jak widzicie troszkę jest. Nie będę ich opisywała bo to nie ma sensu, za krótko wszystko stosowałam żeby wyrazić opinię choć kilka kosmetyków wywarło na mnie na prawdę duże wrażenie już po pierwszym użyciu. A mowa tutaj o maseczce GlamGlow - Thirstymud, Paście do Głębokiego Oczyszczania Twarzy - Ziaja z serii Liście Manuka, kremie Clarins - Multi Active Jour, kremie Sampar - So Much to Dew oraz kremie pod oczy Sensai - Moisture Supply Eye Cream. Ogólnie wszystkie kremy do twarzy, które zużyłam spisały się całkiem nieźle i przede wszystkim nie zapchały mojej kapryśnej cery. Rozczarowały mnie natomiast próbki kosmetyków John Frieda, o których czytałam dużo dobrego. Miałam ochotę przede wszystkim na szampon i odżywkę z serii Luxurious Volume, ale teraz wiem, że nie są to kosmetyki dla mnie.

1.9.14

Instagram Mix - 08/2014

Sierpień już za nami, a więc, jak co miesiąc, zapraszam na krótkie Instagramowe podsumowanie :)


1. Na szczycie 2. Dinner time 3. Varsovie 4. Widok z góry


5. Śniadanko 6. Rilke 7. Próbki, próbeczki... 8. Prezent od siebie dla siebie :)


9. Norway 10. My <3 11. Ulubione 12. Leczo się robi

13. Moja gromadka B&B 14. Tea time 15. Crumble malnowe 16. Opalanko


17. Nowości 18. Przed snem 19. Nowa lektura

Więcej zdjęć znajdziecie na moim Instagramie >klik<, zapraszam :)

28.8.14

Nowości - sierpień 2014

Jeszcze pod koniec lipca obiecałam sobie, że w sierpniu nie kupię żadnych kosmetyków. Jak same widzicie nie wytrwałam w tym postanowieniu, jednak kupiłam tylko kilka rzeczy. Wiem, wiem, to co widzicie nie zgadza się zupełnie z tym co piszę. Już tłumaczę. Większość kosmetyków kupiłam jeszcze w lipcu, a niektóre nawet wcześniej w Polsce, ale dopiero niedawno przyjechały do mnie do Norwegii. Zaczynamy prezentację ;)


Zacznijmy od zakupów zrobionych w Norwegii. Skuszona promocją na Blush.no zamówiłam glinkową emulsję oczyszczającą
ClearCalm 3 Clarifying Clay Cleanser firmy REN. Miałam też ochotę na krem z tej serii, ale był akurat niedostępny. W koszyku miałam jeszcze maseczkę oczyszczającą i tonik z serii Clarimatte przeznaczonej do skóry mieszanej, ostatecznie nie kupiłam tych kosmetyków i teraz żałuję :( Kupiłam natomiast dwa produkty do włosów Bed Head by TIGI. Nie miałam wcześniej styczności z tą firmą, a więc byłam jej bardzo ciekawa. Na początek wybrałam SUPERSTAR QUEEN FOR A DAY oraz SMALL TALK. Ten pierwszy produkt ma za zadanie unosić włosy u nasady, natomiast drugi dawać objętość, energię i styl. Jestem już po pierwszych testach, ale jeszcze sama nie wiem co myśleć ;)


Kolejne nowości to zdobycze z lotniska w Oslo kupione przez mojego M. Mamy tutaj najnowszy róż Clinique - Chubby Stick Cheek Colour Balm w kolorze Roly Poly Rosy z numerkiem 03, pomadkę z nowej, jesiennej kolekcji Chanel - Rouge Coco Shine w kolorze Aura oraz mgiełkę do ciała i pościeli Happy Mist z mojej ostatno ukochanej firmy RITUALS... Co tu dużo mówić, wszystko jest ekstra! ;)


Vitamin E Cool BB Cream oraz masełko do ust Born Lippy w wersji Raspberry z The Body Shop to prezenty od mojego M. Bebika kupił bo pamiętał, że byłam zadowolona z próbek, a jak już robił zakupy to dorzucił masełko. To mi się podoba :) Perfumy Chloe - L'Eau de Chloe kupiłam sobie już sama. Zamówiłam je na stronie Merlin.pl gdzie były w naprawdę fajnej cenie. Jeśli widziałyście mój ostatni post z ulubieńcami to już wiecie, że je kocham. Są doskonałe.


W zakupach z Polski to nie mogło zabraknąć kosmetyków Pat&Rub. Walczę z cellulitem dlatego też skusiłam się na kosmetyki z serii NATURACTIV czyli Peeling Ujędrnianie, Wyszczuplanie oraz Balsam Wyszczuplający i Zwalczający Cellulit. Peeling mam po raz drugi i bardzo lubię, jest idealny do codziennego użytku. Natomiast balsam kupiłam pierwszy raz i nie żałuję, jest świetny. Hipoalergiczny Tonik to mój niezbędnik i ulubieniec. Jest najlepszy! Aż dziwne, że nie poświęciłam mu osobnej recenzji. Muszę to nadrobić ;)


I kolejne zakupy z Pat&Rub. Bardzo polubiłam pomarańczowy Peeling do Ust, naszła mnie ochota na inne wersje i skusiłam się od razu na dwa pozostałe warianty czyli wersję kawową i różaną. Kawowy peeling przyjechał do mnie już wcześniej z Polski i okazało się, że jest przeterminowany (sprawa została już wyjaśniona i mam świeży słoiczek). W sierpniu przyjechała natomiast wersja różana. Nie jest tak fajna jak pomarańczowa, ale nie jest źle. Pozostałe produkty udało mi się kupić podczas promocji -50%. Spośród kilku przecenionych kosmetyków wybrałam swoje ulubione Hipoalergiczne Masło do Ciała, Rewitalizujący Żel Myjący oraz Orzeźwiający Balsam do Rąk.


Dawno nie kupowałam żadnego suchego szamponu, a jest to jednak produkt, który warto mieć pod ręką. Skusiłam się na zachwalany szampon Batiste w wesji Dark&Deep Brown i jestem zachwycona. Szampon pochłania nadmiar sebum, unosi włosy u nasady dzięki czemu są pełne objętości, a kolor jest idealnie dopasowany i troszkę maskuje odrosty ;) Skoncentrowany Szampon Wzmacniający - Pharmaceris nie jest ideałem, ale robi to co ma robić czyli ogranicza wypadanie dlatego kupiłam kolejną butelkę. Farba do włosów to mój must have, a więc nie mogło jej tutaj zabraknąć. Palette - Salon Colors z numerkiem 04 to mój ideał i nie szukam innej.


Czas na zakupy z apteki Gemini, w której kupiłam: Wodę Termalną - Uriage, dwa Płyny Micelarne w cenie jednego firmy Oeparol, ulubiony Szafirowy Peeling Przeciwzmarszczkowy - Yoskine, przy okazji wzięłam Żel do Powiek i pod Oczy ze świetlikiem lekarskim Flos-Lek. Jak widzicie same niezbędne rzeczy ;) Płyn micelarny testuję od kilku dni i zapowiada się dobrze, żelu pod oczy jeszcze nie stosowałam, a wody termalnej chyba nie muszę nikomu przedstawiać, a jeśli jej nie znacie to szybciutko nadrabiajcie zaległości bo warto mieć ją na łazienkowej półce ;)


Pasta do zębów Tooth Cleanser Garden Mint - Dawood&Tanner to zakup ze sklepu R-lab. Niestety nie był to dobry wybór. Zamiast mięty wyczuwam jakąś trawę, sama pasta prawie w ogóle się nie pieni, nie współpracuje za dobrze z elektryczną szczoteczką i nie odświeża oddechu. Moja mania na produkty Bumble&Bumble cały czas trwa i chętnie poznaje kolejne kosmetyki tej firmy. Tym razem skusiłam się na Bb. Tonic Lotion oraz Bb. Thickening Cream Contour, który udało mi się dorwać 50% lub 60% taniej podczas promocji w Sephorze. Testy obu kosmetyków trwają i myślę, że niedługo napiszę o nich coś więcej. Ostatnia nowość to antyperspirant Roll-on Deodorant - Clarins. Jeszcze go nie używałam, ale zbiera pozytywne opinie więc mam nadzieję, że się nie zawiodę.


Znacie któryś z kosmetyków? Co Wy kupiłyście w sierpniu? Pochwalcie się koniecznie :)

26.8.14

Ulubieńcy - sierpień 2014

W ulubieńcach najczęściej pokazuję pięć kosmetyków, ale tym razem nie mogłam poprzestać na tej liczbie. Żeby niepotrzebnie nie przedłużać zapraszam na kilka mini recenzji :)


RITUALS.../Shikakai Secret - Nourishing Ultra Shine Conditioner - moje włosy nie są mocno zniszczone, ale są bardzo wybredne i trudno im "dogodzić". Dzisiaj prezentowana odżywka jako jedna z niewielu idealnie wpisuje się w ich potrzeby. Dobrze nawilża, wygładza, nie obciąża oraz pięknie nabłyszcza. Można stosować ją także jako maskę, wystarczy potrzymać ją kilka minut dłużej. Mamy tutaj takie 2 w 1. Muszę wspomnieć też o zapachu, który jest boski i długo utrzymuje się na włosach. Kocham!

RITUALS.../Ginkgo's Secret - Caring Hand Balm - moje dłonie często są przesuszone, a więc na mojej szafce nocnej gości zawsze jakiś odżywczy krem. Od dłuższego czasu stosowałam Hemp Hand Protector z TBS, ale postanowiłam wypróbować coś innego, skusiłam się na balsam RITUALS... i nie żałuję. Ma lekką konsystencję i szybko się wchłania pozostawiając delikatną wartswę ochronną. Stosuję go zawsze na noc, a rano moje dłonie są idealnie nawilżone, odżywione i zregenerowane. Dodatkowym plusem jest zapach, relaksujący i uzależniający :)

Phenome/Rejuvenating Rose - Ralxing Massage Oil - już jakiś czas temu pisałam Wam o piance do ciała Phenome >klik<. Tak spodobał mi się jej zapach (pewnie już myślicie, że zwariowałam bo piszę ciągle o zapachach;)), że postanowiłam kupić olejek z tej serii. Uwierzcie mi, gdybym nie miała innych kosmetyków do ciała to smarowałabym się tylko tym cudeńkiem . Zastosowany na suche ciało pozostawia tłustą wartswę, natomiast nałożony na mokre i delikatnie osuszony ręcznikiem sprawia, że skóra jest miękka, gładka, nawilżona, no i pięknie pachnąca.

Chanel - Les Beiges - puder ten mam już od dobrych kilku miesięcy i dopiero w sierpniu przekonałam się jaki jest rewelacyjny. Moja skóra ostatnio wariuje i strasznie się przetłuszcza, a więc bez poprawek w ciągu dnia się nie obejdzie. Les Beiges jest do tego stworzony i towarzyszy mi praktycznie codziennie. Zaaplikowany pędzelkiem sprawia, że twarz jest matowa, a zarazem rozświetlona, ożywiona. Pięknie ukrywa zmęczenia, zmiękcza rysy, a do tego pozostaje niewidoczny na skórze, no i ten zapach! Ideał :)


MAC - Pro Longwear Waterproof Brow Set - co prawda mam makijaż permanentny wykonany metodą włoskową, ale moje naturalne brwi/włoski są jasne, a więc potrzebują przyciemnienia. Produkt MAC sprawdza się w tej roli idealnie. Mała szczoteczka jest bardzo wygodna w obsłudze, a sam żel ma lekką, nietłustą formułę. Brwi po jego zastosowaniu są przyciemnione, ułożone i mają zdrowy połysk. Co równie ważne, żel jest trwały i trzyma się na miejscu aż do wieczornego demakijażu.

GlamGlow - Supermud Clearing Treatment - mam tą maseczkę już jakiś czas i sama nie wiem dlaczego dopiero teraz pojawia się w ulubieńcach. Jest doskonała. Zastosowana na 15-20 minut sprawia, że skóra jest idealnie oczyszczona, delikatnie napięta, ale nie przesuszona, gładka, miękka, rozpromieniona, rozjaśniona, pory są zwężone, a ewentualne niespodzianki jaśniejsze. Nie ma tutaj mowy o podrażnieniu czy innych nieprzyjemnościach. Mimo małej pojemności okazała się też wydajna. To lubię. Pełną recenzję możecie przeczytać tutaj >klik<.

Chloe - L'eau de Chloe - zdarza się Wam kupić perfumy przez internet nie znając wcześniej ich zapachu? Mi raczej nigdy, ale w przypadku tych perfum zaryzykowałam. Głównie dlatego, że kocham perfumy Chloe i kocham szyprowe zapachy, a ten taki właśnie jest. Już po pierwszym psiknięciu wiedziałam, że to miłość. Samego zapachu nie potrafię opisać. Na pewno jest intrygujący, troszkę ciężki, no i przepiękny! Jak na wodę toaletową długo utrzymuje się na skórze oraz ubraniach. Coś dla wielbicielek klasycznej wersji Chloe, której nuty są tutaj wyczuwalne. Cudo!

Znacie coś z mojej gromadki? Po jakie kosmetyki Wy najczęściej sięgałyście w sierpniu? Koniecznie dajcie znać :)
 
Szablon zrobiony przez CreativeLight.pl