We wrześniu udało mi się zużyć kilka, a nawet kilkanaście kosmetyków i jestem z siebie dumna. Na półkach zrobiło się więcej przestrzeni i jest mi jakoś tak lżej na sumieniu. Teraz muszę tylko wytrwać w tym żeby zużywać wszystko po kolei i nic nie kupować ;) Ok, już nie przedłużam, zaczynamy ;)
Phenome/Green Tea, Double Mint Fix For Feet - pokładałam duże nadzieje w tym kremie, niestety okazał się bublem. Nawilżał i wygładzał, ale tylko na chwilę, poza tym nie przyniósł ukojenia zmęczonym stopom, a na to najbardziej liczyłam. Jedyny plus to całkiem ładny, delikatny, roślinny zapach. Tutaj pełna recenzja >klik<. Jak już się pewnie domyślacie więcej go nie kupię.
Phenome/Sustainable Science, Purifying Hair Mask - rewelacyjna maska oczyszczająca, którą zachwycałam się na blogu kilka razy, m.in. tutaj >klik< i tutaj >klik<. Uwalnia włosy oraz skalp z nadmiaru sebum oraz środków do stylizacji. Po jej użyciu moje szybko przetłuszczające się włosy dłużej zachowują świeżość, są odbite od nasady i pełne objętości. Minusem może być cena, ale maska jest bardzo wydajna. Polecam i sama kupię ponownie na 100%.
Phenome/Rejuvenating Rose, Relaxing Massage Oil - cudowny olejek o cudownym, odprężającym zapachu zbudowanym wokół różanej nuty. Stosowany na mokre ciało nie wchłania się całkowicie, ale zastosowany na wilgotne wchłania się natychmiast pozostawiając skórę elastyczną, miękką oraz odpowiednio nawilżoną. Pisaałam o nim m.in tutaj >klik< i pojawił się też w ulubieńcach >klik<. Kupię ponownie.
Dior, Diorshow Maximizer Lash Plumping Serum - genialna baza pod tusz, ale nie tylko. Jest to też odżywka, która przy regularnym stosowaniu zdecydowanie poprawia kondycje rzęs, wydłuża, zagęszcza i delikatnie je przyciemnia. Kosmetyk stosowany jako baza podkręca działanie każdego tuszu oraz przedłuża jego trwałość. Kupię ponownie i to już niedługo.
Ren, Neroli And Grapefruit Body Wash, Body Cream - duet idealny! No może poza zapachem, który jest bardzo delikatny i w sumie nijaki. Jednak działanie wynagradza wszystko. Żel świetnie się pieni, dobrze oczyszcza, nie podrażniając przy tym ani nie wysuszając skóry, natomiast balsam ma lekką konsystencję, która szybko się wchłania pozostawiając skórę niesamowicie gładką, miękką i odpowiednio nawilżoną. Nie wiem czy kupię ponownie ze względu na cenę, ale jeśli trafię na promocje to na pewno wrzucę do koszyka i żel, i balsam.
RITUALS..., Shikakai Secret, Nourishing Ultra-Shine Conditioner - to odżywka i maska do włosów w jednym. W obu przypadkach sprawdza się dobrze, ale muszę wspomnieć, że moje włosy nie są mocno zniszczone. Świetnie nawilża, wygładza, nabłyszcza i nie obciąża. Dodatkowym plusem jest przepiękny zapach, który długo utrzymuje się na włosach. Pisałam o niej w poście z ulubieńcami sierpnia >klik<. Prawdopodobnie kupię ponownie.
Pharmaceris/H-KERATINEUM, Skoncentrowany Szampon Wzmacniający - nie jest to mój ulubiony szampon ponieważ troszkę obciążą włosy, ale, mimo zawartości SLS, nie podrażnia mojej skóry głowy, co jest dla mnie bardzo ważne, no i spełnia obietnice producenta. Przy regularnym stosowaniu ogranicza wypadanie włosów, wzmacnia je i troszkę pogrubia. Na plus jest też duża wydajność i ładny zapach. Kolejna butelka jest już w użyciu.
Palette, Salon Colors 4-0 - moja ulubiona farba która pojawiała się w denku już kilkukrotnie. Rewelacyjnie kryje odrosty, nie podrażnia skalpu oraz nie wysusza włosów. Kolor jaki daje jest intensywny i troszkę ciemniejszy niż na opakowaniu, ale mi to nie przeszkadza. Nie wiem czy jeszcze ją kupię ponieważ za ok. miesiąc wybieram się do fryzjera i może zmienię kolor włosów ;)
GlamGlow, Supermud Clearing Treatment - obecnie zachwycam się czarną wersją GG, ale ta też jest świetna. Jest to maseczka na bazie glinki zawierająca m.in. kompleks sześciu kwasów. Zastosowana na 15 minut delikatnie złuszcza martwy naskórek pozostawiając skórę dogłębnie oczyszczoną, matową, delikatnie napiętą i rozjaśnioną. Co ważne nie podrażnia oraz nie przesusza. Pełna recenzja >klik<. Kupię ponownie
Shiseido/Pureness, Deep Cleansing Foam - rewelacyjna kremowa pasta do twarzy, która pod wpływem wody zmienia się w delikatną piankę. Skutecznie usuwa zanieczyszczenia i pozostałości po makijażu, pozostawiając skórę dogłębnie oczyszczoną, matową i gładką. Poza tym pięknie pachnie, jest niesamowicie wydajna i dobrze współpracuje ze szczoteczką Clarisonic. Nie polecam jej jednak cerom suchym ponieważ może wysuszać. Dla mnie to ideał i na pewno kupię ponownie.
Origins, Clear Head, Mint Shampoo - idealny szampon do codziennego stosowania o bardzo przyjemnym składzie bez zawartości, m.in. parabenów, olei mineralnych, parafiny i syntetycznych zapachów. Nie podrażnia mojego wrażliwego sklapu,a wręcz go koi. Jest bardzo delikatny, a przy tym dobrze oczyszcza skórę głowy oraz włosy pozostawiając je odbite od nasady, puszyste, lśniące i podatne na układanie. Kupię ponownie.
Dermedic/Hydrain 3 Hialuro, Serum Nawadniające - o tym serum pisałam kilka dni temu >klik<. Jest lekkie, dobrze się wchłania, ale nie całkowicie, pozostawiając skórę miękką, elastyczną i optymalnie nawilżoną na długie godziny. Świetnie sprawdza się pod makijaż nie wpływając na jego trwałość. U osób z cerą mieszaną i tłustą sprawdzi się jako lekki krem. Nie wiem czy kupię ponownie ponieważ mam ochotę przestestować inne sera :)
Znacie któryś z kosmetyków? Jak tam Wasze zużycia? Do przodu? :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pharmaceris. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pharmaceris. Pokaż wszystkie posty
2.10.14
28.8.14
Nowości - sierpień 2014
Jeszcze pod koniec lipca obiecałam sobie, że w sierpniu nie kupię żadnych kosmetyków. Jak same widzicie nie wytrwałam w tym postanowieniu, jednak kupiłam tylko kilka rzeczy. Wiem, wiem, to co widzicie nie zgadza się zupełnie z tym co piszę. Już tłumaczę. Większość kosmetyków kupiłam jeszcze w lipcu, a niektóre nawet wcześniej w Polsce, ale dopiero niedawno przyjechały do mnie do Norwegii. Zaczynamy prezentację ;)
Zacznijmy od zakupów zrobionych w Norwegii. Skuszona promocją na Blush.no zamówiłam glinkową emulsję oczyszczającą
ClearCalm 3 Clarifying Clay Cleanser firmy REN. Miałam też ochotę na krem z tej serii, ale był akurat niedostępny. W koszyku miałam jeszcze maseczkę oczyszczającą i tonik z serii Clarimatte przeznaczonej do skóry mieszanej, ostatecznie nie kupiłam tych kosmetyków i teraz żałuję :( Kupiłam natomiast dwa produkty do włosów Bed Head by TIGI. Nie miałam wcześniej styczności z tą firmą, a więc byłam jej bardzo ciekawa. Na początek wybrałam SUPERSTAR QUEEN FOR A DAY oraz SMALL TALK. Ten pierwszy produkt ma za zadanie unosić włosy u nasady, natomiast drugi dawać objętość, energię i styl. Jestem już po pierwszych testach, ale jeszcze sama nie wiem co myśleć ;)
Kolejne nowości to zdobycze z lotniska w Oslo kupione przez mojego M. Mamy tutaj najnowszy róż Clinique - Chubby Stick Cheek Colour Balm w kolorze Roly Poly Rosy z numerkiem 03, pomadkę z nowej, jesiennej kolekcji Chanel - Rouge Coco Shine w kolorze Aura oraz mgiełkę do ciała i pościeli Happy Mist z mojej ostatno ukochanej firmy RITUALS... Co tu dużo mówić, wszystko jest ekstra! ;)
Vitamin E Cool BB Cream oraz masełko do ust Born Lippy w wersji Raspberry z The Body Shop to prezenty od mojego M. Bebika kupił bo pamiętał, że byłam zadowolona z próbek, a jak już robił zakupy to dorzucił masełko. To mi się podoba :) Perfumy Chloe - L'Eau de Chloe kupiłam sobie już sama. Zamówiłam je na stronie Merlin.pl gdzie były w naprawdę fajnej cenie. Jeśli widziałyście mój ostatni post z ulubieńcami to już wiecie, że je kocham. Są doskonałe.
W zakupach z Polski to nie mogło zabraknąć kosmetyków Pat&Rub. Walczę z cellulitem dlatego też skusiłam się na kosmetyki z serii NATURACTIV czyli Peeling Ujędrnianie, Wyszczuplanie oraz Balsam Wyszczuplający i Zwalczający Cellulit. Peeling mam po raz drugi i bardzo lubię, jest idealny do codziennego użytku. Natomiast balsam kupiłam pierwszy raz i nie żałuję, jest świetny. Hipoalergiczny Tonik to mój niezbędnik i ulubieniec. Jest najlepszy! Aż dziwne, że nie poświęciłam mu osobnej recenzji. Muszę to nadrobić ;)
I kolejne zakupy z Pat&Rub. Bardzo polubiłam pomarańczowy Peeling do Ust, naszła mnie ochota na inne wersje i skusiłam się od razu na dwa pozostałe warianty czyli wersję kawową i różaną. Kawowy peeling przyjechał do mnie już wcześniej z Polski i okazało się, że jest przeterminowany (sprawa została już wyjaśniona i mam świeży słoiczek). W sierpniu przyjechała natomiast wersja różana. Nie jest tak fajna jak pomarańczowa, ale nie jest źle. Pozostałe produkty udało mi się kupić podczas promocji -50%. Spośród kilku przecenionych kosmetyków wybrałam swoje ulubione Hipoalergiczne Masło do Ciała, Rewitalizujący Żel Myjący oraz Orzeźwiający Balsam do Rąk.
Dawno nie kupowałam żadnego suchego szamponu, a jest to jednak produkt, który warto mieć pod ręką. Skusiłam się na zachwalany szampon Batiste w wesji Dark&Deep Brown i jestem zachwycona. Szampon pochłania nadmiar sebum, unosi włosy u nasady dzięki czemu są pełne objętości, a kolor jest idealnie dopasowany i troszkę maskuje odrosty ;) Skoncentrowany Szampon Wzmacniający - Pharmaceris nie jest ideałem, ale robi to co ma robić czyli ogranicza wypadanie dlatego kupiłam kolejną butelkę. Farba do włosów to mój must have, a więc nie mogło jej tutaj zabraknąć. Palette - Salon Colors z numerkiem 04 to mój ideał i nie szukam innej.
Czas na zakupy z apteki Gemini, w której kupiłam: Wodę Termalną - Uriage, dwa Płyny Micelarne w cenie jednego firmy Oeparol, ulubiony Szafirowy Peeling Przeciwzmarszczkowy - Yoskine, przy okazji wzięłam Żel do Powiek i pod Oczy ze świetlikiem lekarskim Flos-Lek. Jak widzicie same niezbędne rzeczy ;) Płyn micelarny testuję od kilku dni i zapowiada się dobrze, żelu pod oczy jeszcze nie stosowałam, a wody termalnej chyba nie muszę nikomu przedstawiać, a jeśli jej nie znacie to szybciutko nadrabiajcie zaległości bo warto mieć ją na łazienkowej półce ;)
Pasta do zębów Tooth Cleanser Garden Mint - Dawood&Tanner to zakup ze sklepu R-lab. Niestety nie był to dobry wybór. Zamiast mięty wyczuwam jakąś trawę, sama pasta prawie w ogóle się nie pieni, nie współpracuje za dobrze z elektryczną szczoteczką i nie odświeża oddechu. Moja mania na produkty Bumble&Bumble cały czas trwa i chętnie poznaje kolejne kosmetyki tej firmy. Tym razem skusiłam się na Bb. Tonic Lotion oraz Bb. Thickening Cream Contour, który udało mi się dorwać 50% lub 60% taniej podczas promocji w Sephorze. Testy obu kosmetyków trwają i myślę, że niedługo napiszę o nich coś więcej. Ostatnia nowość to antyperspirant Roll-on Deodorant - Clarins. Jeszcze go nie używałam, ale zbiera pozytywne opinie więc mam nadzieję, że się nie zawiodę.
Znacie któryś z kosmetyków? Co Wy kupiłyście w sierpniu? Pochwalcie się koniecznie :)
Zacznijmy od zakupów zrobionych w Norwegii. Skuszona promocją na Blush.no zamówiłam glinkową emulsję oczyszczającą
ClearCalm 3 Clarifying Clay Cleanser firmy REN. Miałam też ochotę na krem z tej serii, ale był akurat niedostępny. W koszyku miałam jeszcze maseczkę oczyszczającą i tonik z serii Clarimatte przeznaczonej do skóry mieszanej, ostatecznie nie kupiłam tych kosmetyków i teraz żałuję :( Kupiłam natomiast dwa produkty do włosów Bed Head by TIGI. Nie miałam wcześniej styczności z tą firmą, a więc byłam jej bardzo ciekawa. Na początek wybrałam SUPERSTAR QUEEN FOR A DAY oraz SMALL TALK. Ten pierwszy produkt ma za zadanie unosić włosy u nasady, natomiast drugi dawać objętość, energię i styl. Jestem już po pierwszych testach, ale jeszcze sama nie wiem co myśleć ;)
Kolejne nowości to zdobycze z lotniska w Oslo kupione przez mojego M. Mamy tutaj najnowszy róż Clinique - Chubby Stick Cheek Colour Balm w kolorze Roly Poly Rosy z numerkiem 03, pomadkę z nowej, jesiennej kolekcji Chanel - Rouge Coco Shine w kolorze Aura oraz mgiełkę do ciała i pościeli Happy Mist z mojej ostatno ukochanej firmy RITUALS... Co tu dużo mówić, wszystko jest ekstra! ;)
Vitamin E Cool BB Cream oraz masełko do ust Born Lippy w wersji Raspberry z The Body Shop to prezenty od mojego M. Bebika kupił bo pamiętał, że byłam zadowolona z próbek, a jak już robił zakupy to dorzucił masełko. To mi się podoba :) Perfumy Chloe - L'Eau de Chloe kupiłam sobie już sama. Zamówiłam je na stronie Merlin.pl gdzie były w naprawdę fajnej cenie. Jeśli widziałyście mój ostatni post z ulubieńcami to już wiecie, że je kocham. Są doskonałe.
W zakupach z Polski to nie mogło zabraknąć kosmetyków Pat&Rub. Walczę z cellulitem dlatego też skusiłam się na kosmetyki z serii NATURACTIV czyli Peeling Ujędrnianie, Wyszczuplanie oraz Balsam Wyszczuplający i Zwalczający Cellulit. Peeling mam po raz drugi i bardzo lubię, jest idealny do codziennego użytku. Natomiast balsam kupiłam pierwszy raz i nie żałuję, jest świetny. Hipoalergiczny Tonik to mój niezbędnik i ulubieniec. Jest najlepszy! Aż dziwne, że nie poświęciłam mu osobnej recenzji. Muszę to nadrobić ;)
I kolejne zakupy z Pat&Rub. Bardzo polubiłam pomarańczowy Peeling do Ust, naszła mnie ochota na inne wersje i skusiłam się od razu na dwa pozostałe warianty czyli wersję kawową i różaną. Kawowy peeling przyjechał do mnie już wcześniej z Polski i okazało się, że jest przeterminowany (sprawa została już wyjaśniona i mam świeży słoiczek). W sierpniu przyjechała natomiast wersja różana. Nie jest tak fajna jak pomarańczowa, ale nie jest źle. Pozostałe produkty udało mi się kupić podczas promocji -50%. Spośród kilku przecenionych kosmetyków wybrałam swoje ulubione Hipoalergiczne Masło do Ciała, Rewitalizujący Żel Myjący oraz Orzeźwiający Balsam do Rąk.
Dawno nie kupowałam żadnego suchego szamponu, a jest to jednak produkt, który warto mieć pod ręką. Skusiłam się na zachwalany szampon Batiste w wesji Dark&Deep Brown i jestem zachwycona. Szampon pochłania nadmiar sebum, unosi włosy u nasady dzięki czemu są pełne objętości, a kolor jest idealnie dopasowany i troszkę maskuje odrosty ;) Skoncentrowany Szampon Wzmacniający - Pharmaceris nie jest ideałem, ale robi to co ma robić czyli ogranicza wypadanie dlatego kupiłam kolejną butelkę. Farba do włosów to mój must have, a więc nie mogło jej tutaj zabraknąć. Palette - Salon Colors z numerkiem 04 to mój ideał i nie szukam innej.
Czas na zakupy z apteki Gemini, w której kupiłam: Wodę Termalną - Uriage, dwa Płyny Micelarne w cenie jednego firmy Oeparol, ulubiony Szafirowy Peeling Przeciwzmarszczkowy - Yoskine, przy okazji wzięłam Żel do Powiek i pod Oczy ze świetlikiem lekarskim Flos-Lek. Jak widzicie same niezbędne rzeczy ;) Płyn micelarny testuję od kilku dni i zapowiada się dobrze, żelu pod oczy jeszcze nie stosowałam, a wody termalnej chyba nie muszę nikomu przedstawiać, a jeśli jej nie znacie to szybciutko nadrabiajcie zaległości bo warto mieć ją na łazienkowej półce ;)
Pasta do zębów Tooth Cleanser Garden Mint - Dawood&Tanner to zakup ze sklepu R-lab. Niestety nie był to dobry wybór. Zamiast mięty wyczuwam jakąś trawę, sama pasta prawie w ogóle się nie pieni, nie współpracuje za dobrze z elektryczną szczoteczką i nie odświeża oddechu. Moja mania na produkty Bumble&Bumble cały czas trwa i chętnie poznaje kolejne kosmetyki tej firmy. Tym razem skusiłam się na Bb. Tonic Lotion oraz Bb. Thickening Cream Contour, który udało mi się dorwać 50% lub 60% taniej podczas promocji w Sephorze. Testy obu kosmetyków trwają i myślę, że niedługo napiszę o nich coś więcej. Ostatnia nowość to antyperspirant Roll-on Deodorant - Clarins. Jeszcze go nie używałam, ale zbiera pozytywne opinie więc mam nadzieję, że się nie zawiodę.
Znacie któryś z kosmetyków? Co Wy kupiłyście w sierpniu? Pochwalcie się koniecznie :)
Labels:
Batiste,
beauty,
Bed Head by Tigi,
Bumble&Bumble,
Chanel,
Clarins,
Clinique,
Floslek,
kosmetyki,
nowości,
Oeparol,
Palette,
Pat&Rub,
Pharmaceris,
Ren,
Rituals,
sierpień,
The Body Shop,
Uriage,
Yoskine
24.5.14
Nowości - maj 2014
Tego posta nie powinno być. Pewnie jesteście ciekawe dlaczego? Już Wam piszę. Jeszcze pod koniec kwietnia postanowiłam, że w maju nie zrobię żadnych zakupów kosmetycznych i ogólnie, że zacznę oszczędzać i takie tam. Jak widzicie nie udało mi się wytrwać w tym postanowieniu. Po pierwsze trafiłam na kilka kuszących ofert i promocji obok których nie mogłam przejść obojętnie,a po drugie mój tato był w Polsce i zaproponował, że może przywieźć mi kilka rzeczy jeśli chcę. No i jak widać chciałam ;)
Polskie zakupy to m.in. kosmetyki Phenome. Kolejny raz postanowiłam zamówić produkty, których jeszcze nie miałam i tak trafiły do mnie dwie maski do włosów: Purifying Hair Mask oraz Regenerating Hair Mask. Obie są wychwalane na blogach, więc tym bardziej byłam ich ciekawa. Następnie skusiłam się na nawilżającą mgiełkę do włosów - Nourishing Hair Mist, szampon o pojemności 50 ml - Anti Aging Hair Wash przeznaczony do włosów farbowanych oraz przepięknie pachnący olejek do ciała, który kryje się pod nazwą Relaxing Massage Oil.
Perfumy Dior - Miss Dior Blooming Bouquet to prezent od rodziców. Zresztą bardzo udany. Perfumy pachną tak pięknie, że uzależniłam się od nich i na chwilę obecną sięgam tylko po nie. Zamówienie z Annabelle Minerals to już u mnie stały punkt polskich zakupów. Zawsze kupowałam tylko Podkład Matujący, jednak tym razem skusiłam się na zestaw, w którego skład wchodzi wspomniany podkład o pojemności 10 g, róż i korektor (kolory wszystkich produktów możemy wybrać sami) oraz pędzel, który dostajemy w prezencie i również możemy wybrać taki jaki nam odpowiada. Ja wybrałam podkład w kolorze Golden Fair, róż - Rose, korektor- Medium oraz pędzel Mini Kabuki.
Kolejne zakupy to Bogaty Balsam do Stóp oraz Bogaty Balsam do Rąk - Pat&Rub z serii Home SPA, którą ostatnio bardzo polubiłam. W prezencie do zamówienia otrzymałam tarkę do stóp, jednak oddałam ją mamie ponieważ mam już swoją z Peggy Sage i nie potrzebowałam drugiej. Kosmetyki MAC z kolekcji Alluring Aquatic są u mnie dzięki Dominice z bloga Wyznania Kosmetykoholiczki >klik<, która pomogła mi w ich zakupie. W taki oto sposób stałam się posiadaczką różu w kolorze Sea Me, Hear Me oraz pomadki - Mystical. Są to moje pierwsze kosmetyki MAC, ale już wiem, że na pewno nie ostatnie. Szafirowy Peeling -Yoskine to wynik zakupów internetowych w aptece Gemini. Po dwóch użyciach jestem nim zachwycona. Świetnie ściera martwy naskórek, nie podrażnia i pięknie pachnie.
Kolejne apteczne zakupy to słynny Effaclar Duo od La Roche Posay. Mój egzemplarz jest już w nowej wersji i ciekawa jestem jak się u mnie spisze. Emulsja matująca Capital Soleil SPF30 z Vichy to mój ulubieniec z poprzedniego roku. Nie bieli, bardzo dobrze matuje, świetnie współgra z makijażem, także mineralnym, no i co najważniejsze skutecznie chroni skórę przed promieniami UVB oraz UVA. Następnie dwa zachwalane produkty na blogach czyli Antyperspirant w Kulce - Vichy oraz Szampon Wzmacniający do Włosów Osłabionych - Pharmaceris H, Keratineum, z którym chyba się polubimy. Do wirtualnego koszyka wrzuciłam także Serum Nawadniające, Hydrain 3 Hialuro firmy Dermedic, o którym czytałam u Iwetto >klik< i przy okazji dorzuciłam jeszcze pastę przeznaczoną do szczoteczek elektrycznych Active Clean od Denivit.
Na koniec zakupy zrobione już w Norwegii. Nad emulsją antycellulitową - Body Lift Cellulite Control od Clarins rozmyślałam już od dawna, ostatecznie do zakupu przekonała mnie recenzja Czarnej Ines >klik< oraz dobra oferta na stronie NordicFeel.no. W tym samym sklepie kupiłam także tusz Giorgio Armani - Eyes to Kill i to też przez Czarną Ines ;) Poza tym czytałam o nim dużo pozytywnych opinii, zapragnęłam go i jest :) Maseczki Glam Glow również chodziły za mną od dłuższego czasu, szczególnie ta biała, jednak w najbliższym czasie nie planowałam ich zakupu. A więc jak to się stało, że kupiłam aż dwie? Wszystko przez promocje dwie w cenie jednej, o której wspomniała mi By Izis >klik< podczas wymiany zdań na Instagramie i jeszcze podała kod promocyjny (dzięki:*). Nie mogłam przepuścić takiej promocji i stałam się posiadaczką Mud Mask oraz Super-Mud Clearing Treatment.
Jak widzicie trochę się tego uzbierało, a ja już planuje kolejne zakupy. To chyba powinno się leczyć, no ale raz się żyje. Prawda? :)
Znacie te kosmetyki? A może coś Was szczególnie zainteresowało? Dajcie znać w komentarzach ;)
Polskie zakupy to m.in. kosmetyki Phenome. Kolejny raz postanowiłam zamówić produkty, których jeszcze nie miałam i tak trafiły do mnie dwie maski do włosów: Purifying Hair Mask oraz Regenerating Hair Mask. Obie są wychwalane na blogach, więc tym bardziej byłam ich ciekawa. Następnie skusiłam się na nawilżającą mgiełkę do włosów - Nourishing Hair Mist, szampon o pojemności 50 ml - Anti Aging Hair Wash przeznaczony do włosów farbowanych oraz przepięknie pachnący olejek do ciała, który kryje się pod nazwą Relaxing Massage Oil.
Perfumy Dior - Miss Dior Blooming Bouquet to prezent od rodziców. Zresztą bardzo udany. Perfumy pachną tak pięknie, że uzależniłam się od nich i na chwilę obecną sięgam tylko po nie. Zamówienie z Annabelle Minerals to już u mnie stały punkt polskich zakupów. Zawsze kupowałam tylko Podkład Matujący, jednak tym razem skusiłam się na zestaw, w którego skład wchodzi wspomniany podkład o pojemności 10 g, róż i korektor (kolory wszystkich produktów możemy wybrać sami) oraz pędzel, który dostajemy w prezencie i również możemy wybrać taki jaki nam odpowiada. Ja wybrałam podkład w kolorze Golden Fair, róż - Rose, korektor- Medium oraz pędzel Mini Kabuki.
Kolejne zakupy to Bogaty Balsam do Stóp oraz Bogaty Balsam do Rąk - Pat&Rub z serii Home SPA, którą ostatnio bardzo polubiłam. W prezencie do zamówienia otrzymałam tarkę do stóp, jednak oddałam ją mamie ponieważ mam już swoją z Peggy Sage i nie potrzebowałam drugiej. Kosmetyki MAC z kolekcji Alluring Aquatic są u mnie dzięki Dominice z bloga Wyznania Kosmetykoholiczki >klik<, która pomogła mi w ich zakupie. W taki oto sposób stałam się posiadaczką różu w kolorze Sea Me, Hear Me oraz pomadki - Mystical. Są to moje pierwsze kosmetyki MAC, ale już wiem, że na pewno nie ostatnie. Szafirowy Peeling -Yoskine to wynik zakupów internetowych w aptece Gemini. Po dwóch użyciach jestem nim zachwycona. Świetnie ściera martwy naskórek, nie podrażnia i pięknie pachnie.
Kolejne apteczne zakupy to słynny Effaclar Duo od La Roche Posay. Mój egzemplarz jest już w nowej wersji i ciekawa jestem jak się u mnie spisze. Emulsja matująca Capital Soleil SPF30 z Vichy to mój ulubieniec z poprzedniego roku. Nie bieli, bardzo dobrze matuje, świetnie współgra z makijażem, także mineralnym, no i co najważniejsze skutecznie chroni skórę przed promieniami UVB oraz UVA. Następnie dwa zachwalane produkty na blogach czyli Antyperspirant w Kulce - Vichy oraz Szampon Wzmacniający do Włosów Osłabionych - Pharmaceris H, Keratineum, z którym chyba się polubimy. Do wirtualnego koszyka wrzuciłam także Serum Nawadniające, Hydrain 3 Hialuro firmy Dermedic, o którym czytałam u Iwetto >klik< i przy okazji dorzuciłam jeszcze pastę przeznaczoną do szczoteczek elektrycznych Active Clean od Denivit.
Na koniec zakupy zrobione już w Norwegii. Nad emulsją antycellulitową - Body Lift Cellulite Control od Clarins rozmyślałam już od dawna, ostatecznie do zakupu przekonała mnie recenzja Czarnej Ines >klik< oraz dobra oferta na stronie NordicFeel.no. W tym samym sklepie kupiłam także tusz Giorgio Armani - Eyes to Kill i to też przez Czarną Ines ;) Poza tym czytałam o nim dużo pozytywnych opinii, zapragnęłam go i jest :) Maseczki Glam Glow również chodziły za mną od dłuższego czasu, szczególnie ta biała, jednak w najbliższym czasie nie planowałam ich zakupu. A więc jak to się stało, że kupiłam aż dwie? Wszystko przez promocje dwie w cenie jednej, o której wspomniała mi By Izis >klik< podczas wymiany zdań na Instagramie i jeszcze podała kod promocyjny (dzięki:*). Nie mogłam przepuścić takiej promocji i stałam się posiadaczką Mud Mask oraz Super-Mud Clearing Treatment.
Jak widzicie trochę się tego uzbierało, a ja już planuje kolejne zakupy. To chyba powinno się leczyć, no ale raz się żyje. Prawda? :)
Znacie te kosmetyki? A może coś Was szczególnie zainteresowało? Dajcie znać w komentarzach ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






