3.12.16

Co na prezent? Moje propozycje #1

W tym roku znacznie szybciej niż zwykle poczułam magię zbliżających się świąt. W końcu czas leci tak szybko i nim się obejrzymy będziemy zasiadać do wigilijnego stołu. Dlatego kiedy, jak nie teraz powinniśmy pomyśleć o świątecznych prezentach? U mnie lista tych jest już dawno zrobiona, obecnie jestem w trakcie jej realizacji, a w międzyczasie przychodzę do Was z kilkoma propozycjami. Być może pomogą Wam w wyborze i uchronią przed nieprzemyślanymi zakupami czy też zakupami robionymi na ostatnia chwilę w pocie czoła.  Pomyślcie o bliskich już dziś i sprawcie im te jedyne i wymarzone upominki. 











































Nie ma jednego prezentu, który zadowoliłby każdego. Ale to dobrze! No bo jaka byłaby wtedy frajda z robienia prezentów? No żadna. W moich dzisiejszych propozycjach znajdziecie pomysły na podarunki głównie dla kobiet - mam, koleżanek czy sióstr, ale niektóre z nich ucieszą też męża, brata czy przyjaciela. Planuję jeszcze jeden wpis tego typu, ale zobaczcie co przygotowałam tym razem.

Książka kucharska to wspaniały prezent dla miłośnika gotowania, a także dla początkującego szefa kuchni czy zupełnego laika, który chciałby zacząć gotować, ale nie wie jak. Wybrałam tu kilka z moich ulubionych pozycji choć jest ich znacznie więcej bo sama takowe książki uwielbiam. 

"Jadłonomia" Marty Dymek to pozycja zawierająca, aż 100 roślinnych przepisów. W grubej, prawie 300-stu stronicowej książce znajdziemy zdrowe przepisy na śniadania, obiady, przekąski i kolacje. A wszystko to okraszone pięknymi zdjęciami i w bardzo czytelnym wydaniu. Taka książka ucieszy nie tylko wegan, ale dosłownie każdego!

Książka "Przepisy na cztery poru roku" Zosi Cudny będzie świetnym prezentem szczególnie dla kobiet ceniących sobie wspólne chwile z najbliższymi, rodzinne posiłki i długie rozmowy przy stole. Podzielona na cztery pory roku, z potrawami zawierającymi sezonowe owoce i warzywa, z mnóstwem pięknych, klimatycznych zdjęć. To taka pozycja, którą naprawdę warto mieć i  w swojej biblioteczce. Inspiruje i zachwyca.

Kolejne dwie propozycje to coś dla fanów bloga White Plate prowadzonego przez Elizę Mórawską, ale nie tylko bo zarówno "O Jabłkach" jak i "Na zdrowie" to książki, które odnajdą się w każdym domu. Pełne pysznych i zdrowych przepisów, na słodko i słono. Zarówno tych klasycznych jak i trochę bardziej wyszukanych. Z wspaniałymi zdjęciami i przypisami od autorki, która jest po prostu sobą. 






































Zegarek wraz z bransoletką sprawi radość każdej kobiecie nawet tej nieprzepadającej za biżuterią, a ten klasyczny wzór od Daniel Wellington jest tak genialny w swej prostocie i tak ponadczasowy, że wpisze się w każde gusta i zawsze będzie zachwycał. Ja stawiam na wersję Classic Black, ale Wy możecie wybierać spośród kilku modeli dostępnych w srebrze oraz różowym złocie, a także przebierać w wielu kolorach pasków skórzanych oraz nato. Dla przyjaciela czy narzeczonego też tam coś znajdziecie.

A do 15 stycznia na hasło black_raspberryblog wszystkie produkty na stronie Daniel Wellington kupicie z 15% zniżką. Koniecznie sprawdźcie też świąteczną ofertę dzięki której otrzymacie dodatkowe 10% rabatu na zakup zegarka wraz z paskiem lub bransoletką.






Drewniana dłoń marki Hay Design to świetny pomysł na prezent dla miłośników designu, szczególnie skandynawskiego choć nie tylko. Intrygująca, ale i zabawna. Świetnie wpisze się w wystrój niemalże każdego wnętrza. Może też stać się wieszakiem na biżuterię, a w tym ulubione pierścionki. Kombinacji jest tu wiele!   

Jeśli macie wśród znajomych lub rodziny kogoś kto przez cały rok lubi cieszyć się naturalną opalenizną koniecznie podarujcie mu tonik Face Tan Water wraz z samoopalaczem Winter Skin marki Eco by Sonya. Genialny, organiczny skład, brak charakterystycznego smrodku, super łatwa aplikacja i piękny efekt po oraz naturalny, złocisty kolor opalenizny to tylko kilka z zalet tych produktów. Przysięgam, najlepszy zestaw samoopalający ever!


Paletka do makijażu w neutralnych kolorach to idealny podarunek dla młodszej siostry czy też koleżanki, która dopiero rozpoczyna przygodę z makijażem. Ta od Artdeco kryjąca się pod nazwą Most Wanted To Go w kolorze Nude zawiera, aż 8 cieni w brązach i beżach, które są tak skomponowane, że pasują do każdej karnacji i  pozwalają stworzyć nieskończenie wiele makijaży, zarówno dziennych jak i wieczorowych. Sama paletka natomiast jest bardzo lekka, praktyczna i idealna do walizki czy torebki co jest ważne gdy np. dużo podróżujemy. Sama bardzo chętnie po nią sięgam i polecam.

Nie wiecie co podarować minimaliście? Kubek! Ale nie byle jaki tylko koniecznie ten duńskiej marki Design Letters. Totalnie prosty, bez uchwytu, z literą alfabetu, tu najlepiej wybrać pierwszą literę imienia osoby obdarowywanej, no idealny. Sprawi, że każda kawa czy herbata będzie jeszcze pyszniejsza niż zawsze, a kartonowe opakowanie po kubku śmiało posłuży za ozdobę na regale czy komodzie.  Radość z prezentu gwarantowana, zarówno u płci żeńskiej jak i męskiej.


Chcecie zachwycić fanki naturalnej pielęgnacji? Koniecznie rozważcie zakup zestawu do pielęgnacji twarzy marki Grown Alchemist. Wzbudzi zachwyt już samym opakowaniem, a znajdujące się w środku kosmetyki sprawdzą się niemalże na każdym rodzaju cery. W zestawie znajduje się 5 bestsellerowych produktów marki: lekki nawilżający krem do każdego typu cery, odżywczy balsam do ust, kultowe serum zawierające wyciągi z róży i kamelii, ultradelikatny żel do twarzy oraz odświeżający i pobudzający skórę do życia tonik. Wszystko podane w minimalistyczny sposób i o świetnym działaniu.

Świece. No kto ich nie lubi? Mam wrażenie, że to świetny prezent dla każdego, a już na pewno dla każdej kobiety bez względu na wiek! Te marki ITTAR są serio najlepsze. Wykonane z wosku sojowego, o nietypowych zapachach jak: drożdżówka z wiśniami, kawa z mleczną pianką czy figa z tytoniem, już chwilę po zapaleniu wypełniają aromatem całe pomieszczenie i pozwalają się nim cieszyć przez wiele długich godzin, a minimalistyczny słoiczek cieszy oko i jestem pewna, że spodoba się każdemu. Świece francuskiej, niszowej marki Diptyque to propozycja dla  bardziej wymagających, a Pomander to idealny wybór na świąteczny prezent. Cynamonowo-pomarańczowy, lekko drapiący w gardle, idealnie wpisze się w zimowy klimat i uprzyjemni bliskiej osobie niejeden wieczór.



I jeszcze jedna książka w tym zestawieniu, tym razem nie kucharska. Hygge to przewodnik jak w dzisiejszych czasach zwolnić trochę tempa, odnaleźć przyjemność w małych rzeczach, jak być szczęśliwym. Idealny prezent szczególnie dla zapracowanych, którzy powinni czasem odpuścić. Pięknie wydana, lekka i idealna na zimowe wieczory przy kubku grzanego wina lub kakao. No i ta okładka <3






































Jak wygląda u Was sytuacja z prezentami? Macie już wszystkie kupione czy dopiero wybieracie się na świąteczne zakupy? :)


27.11.16

Ulubieńcy ostatnich tygodni

Nie było ulubieńców września, ulubieńców października też nie pokazałam, a że to już zaraz koniec listopada postanowiłam zaprezentować Wam, jak już się domyślacie, ulubieńców ostatnich kilku tygodni. Są to kosmetyki regularnie przeze mnie stosowane, dobrze już przetestowane i takie, które polecam niemalże każdemu.







NCLA, Lakier i Top Coat - lakiery bez toksyn wiodą u mnie prym, a ten duet od NCLA jest naprawdę świetny. Idealna konsystencja, szerokie wygodne pędzelki,  doskonały skład to tylko kilka z zalet tych produktów. Do wyboru jest mnóstwo kolorów, ale mnie obecnie uwiódł ten kryjący się pod nazwą Rodeo Drive Royalty. Ciemna, żurawinowa czerwień, idealna na okres jesienno - zimowy, pasująca do wszystkiego i wszędzie. Nie tylko zdobi paznokcie, ale też pięknie komponuje się z grubymi swetrami i wełnianym płaszczem, a pokryta topem Gelous? zapewnia trwały, błyszczący manicure przez kilka dni! Ja już poluję na kolejne butelki, a Was zachęcam do zapoznania się z ofertą marki.

Diptyque, Tam Dao - nie umiem opisywać zapachów i nie będę udawała, że tak jest, ale te perfumy musiałam tu pokazać ponieważ odkąd je tylko dostałam oczarowały mnie totalnie. Tam Dao to zapach zbudowany wokół drzewa sandałowego. W pierwszej chwili mocny, odurzający, łagodniejący z minuty na minutę aby połączyć się ze skórą i stworzyć z nią jedność. Miękki, mleczny, niepowtarzalny, nieco słodki i orientalny. Idealny na te chłodne, szare dni. Rozgrzewa i otula jak ulubiony, ciepły sweter. Nie jest zbyt trwały, trwa na skórze od 4 do 6 godzin po czym się ulatnia, za to na ubraniach trzyma się znacznie dłużej. Uwielbiam, a wręcz jestem od niego uzależniona!




Fig&Yarrow, Facial Scrub - mechaniczny scrub, który jednocześnie złuszcza i fantastycznie odżywia. Przy pierwszym spotkaniu trochę mnie zaskoczył, przede wszystkim konsystencją, nieco tłustą, zwartą, ale już chwilę po aplikacji byłam totalnie oczarowana. Za środek ścierny robią tu płatki owsiane i odwalają naprawdę kawał dobrej roboty. Złuszczają, oczyszczają i świetnie wygładzają nie podrażniając przy tym skóry, natomiast olejki zawarte w peelingu wpływają na cerę nawilżająco. Po 2-3 minutowym masażu jest ona gładka, promienna, delikatnie zaróżowiona, oczyszczona i jędrna. Ja po takim zabiegu nie nakładam na skórę już absolutnie nic ponieważ nie ma takiej potrzeby. No mega!

Naturativ, Otulający Żel pod Prysznic - nie ma lepszego żelu na okres jesienno-zimowy. Gęsty, w 100% naturalny, niezwykle łagodny i pachnący tak pięknie, że można się uzależnić. Karmelowo-waniliowy zapach z nutą cytryny otula, rozgrzewa, wprowadza w pozytywny nastrój i zdecydowanie uprzyjemnia te zimne wieczory. Sam żel natomiast delikatnie acz skutecznie oczyszcza pozostawiając skórę miękką i pachnącą. Uwielbiam!




Iossi, Mgiełka/Tonik Róża Damasceńska (brak na zdjęciu) - tonik to dla mnie must-have w pielęgnacji cery, a ten sprawdza się więcej niż świetnie. Tonizuje, wyrównuje ph skóry, łagodzi podrażnienia i odświeża pozostawiając cerę promienną, delikatnie nawilżoną i gotową na nałożenie kolejnych preparatów pielęgnacyjnych. Ponadto pięknie pachnie! różami oczywiście, a atomizer działa sprawnie i bez zarzutu rozpylając na skórę delikatną mgiełkę. 100% natury i zadowolenia :)

Ministerstwo Dobrego Mydła, Peeling Śliwkowy - moim zdecydowanym faworytem są peelingi kawowe, ale ten cukrowy od MDM też ma moc! Drobinki cukru w kilka chwil pomagają pozbyć się martwego naskórka, zawarte olejki odżywiają skórę, a słodki śliwkowy zapach relaksuje i uwaga, zdecydowanie wzmaga apetyt! W efekcie, po użyciu peelingu, skóra jest super gładka, jędrna i nawilżona tak dobrze, że po osuszeniu jej ręcznikiem możemy od razu wskoczyć w ulubioną piżamę! Bardzo polecam <3



Iossi, Krem Nawilżający Naffi - kolejny kosmetyk naszej rodzimej marki, który pozytywnie mnie zaskoczył. Niesamowicie delikatny w konsystencji, po brzegi wypakowany substancjami odżywczymi jak oleje z awokado, pachniotki, rokitnika oraz wit. C i E, a przy tym super szybko wchłaniający się i nie wzmagający przetłuszczania skóry. Nie tylko nawilża, odżywia i regeneruje, ale też wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych wyrównując tym samym koloryt skóry dzięki czemu wygląda pięknie i zdrowo! Zapach też  jest na plus, tak samo jak wydajność. A komu go polecam? Szczególnie osobom z cerą wrażliwą, mieszaną, tłustą i naczynkową. Dla mnie póki co nr. 1!

Bikor, Ziemia Egipska - kultowy kosmetyk marki, po który osobiście sięgam codziennie i nie wyobrażam sobie bez niego żadnego makijażu.  Po pierwsze idealnie się aplikuje, po drugie trwa na skórze cały dzień, a po trzecie dodaje twarzy wyrazu. Natychmiast po nałożeniu ożywia, modeluje, rozpromienia, ukrywa szary koloryt i zmęczenie, a teraz w te ponure dni przywołuje też słońce. Co więcej, wydajność jet tu ogromna, kolor mimo iż ciemny w opakowaniu naprawdę nie robi krzywdy, a świetny skład z zawartością olei, witamin oraz kwasu hialuronowego dodatkowo korzystnie wpływa na cerę. Gorąco polecam!



Oway, Szampon Przeciw Wypadającym Włosom - organiczny szampon włoskiej profesjonalniej marki, który jest jednocześnie łagodny, a przy tym super skuteczny co dla mnie, posiadaczki wrażliwej skóry głowy i szybko przetłuszczających się włosów jest bardzo ważne. W składzie znajdziemy m.in. biodynamiczną miętę, organiczny kasztanowiec, drzewo tekowe oraz machoń. Mieszanka tych składników działa na włosy wzmacniająco, witalizująco, odbija je od nasady, dodaje blasku i objętości, natomiast skórę głowy nawilża i koi. Co więcej, mimo naturalnego składu genialnie się pieni i naprawdę doskonale oczyszcza co docenią szczególnie osoby stosujące środki do stylizacji. Mnie kupił już niemalże po pierwszym użyciu. Pomógł mi pozbyć się łupieżu, złagodził podrażnienia, a stosowany regularnie wzmocnił moje mocno wypadające włosy. Co tu dużo pisać, genialny i już!

Resibo, Serum Naturalnie Wygładzające - kosmetyk, który podbił już serca wielu kobiet i mężczyzn też, a także i moje. Mowa tu o serum, które dzięki doskonale dobranym składnikom działa jak za dotknięciem magicznej różdżki. Nawilża, odżywia, regeneruje, wygładza, rozjaśnia przebarwienia, wyrównuje koloryt oraz rozpromienia i to nie żart! Ważna jest tylko regularność, a szybko można odnotować zaskakujące efekty. U mnie ląduje na skórze szyi oraz twarzy 2 razy dziennie, rano oraz wieczorem. Mimo oleistej konsystencji zaskakująco szybko się wchłania, nie przetłuszcza cery i bajecznie sprawdza się pod makijaż dodając skórze blasku, zdrowego blasku! Zdecydowanie HIT, który musicie wypróbować ;)



Phenome, Olejek Mommy To Be - w ostatnim czasie częściej niż zwykle nawilżam skórę całego ciała i stosuję do tego celu kilka kosmetyków na zmianę, ale olejek Phenome jest moim zdecydowanym ulubieńcem. Lekki, ale doskonale nawilżający, szybko wchłaniający się, o delikatnym zapachu i genialnym, naturalnym składzie. Cóż chcieć więcej? Ja aplikuję go od razu po kąpieli, osuszam ciało delikatnie ręcznikiem i ciesze się super nawilżoną skórą przez cały dzień. Jak możecie się domyślić olejek przeznaczony jest dla kobiet w ciąży, ale myślę, że sprawdzi się u każdej kobiety, która potrzebuje dogłębnego nawilżenia i ujędrnienia skóry.

Który z kosmetyków już znacie, a który macie ochotę przetestować? Dajcie znać :)

1.11.16

Październik w zdjęciach



1. Szaro wszędzie  2. OOTD 3. Przesyłka pełna pyszności 4. Oprócz błękitnego nieba...


5. Niezbędniki 6. Autumn mood 7. Moje miejsce 8. Nowości, nowości >klik<


9. Jesienne popołudnia 10. Iossi - naturalne i idealne 11. Tea time 12. W domu najlepiej


13. Taka niespodzianka 14. Nowe na jesień 15. Selfie, a co!  16. "Rodeo Drive Royalty"


17. Chwila dla siebie 18. Think pink 19. Babskie sprawy 20. Kaktusowe-love


21. Spóźniony urodzinowy 22. Morning 23. Miksuje na zdrowie 24. I piję


25. Fajne bo polskie 26. Wieczorową porą 27. No to w drogę 28. Zima już mi nie straszna 


29. Atumn essentials 30. Chyba kocha 31. Make up o'clock 32. Ulubione. 


Więcej na moim profilu @blackraspberryblog >klik<
 
BLOG DESIGN BY DESIGNER BLOGS