Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bananowy szampon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bananowy szampon. Pokaż wszystkie posty

11.3.15

The Body Shop - Banana Shampoo & Conditioner czyli duet idealny

Nie będę Was zwodzić i napiszę to od razu... Kocham ten bananowy duet od The Body Shop. Tak, tak, kocham. Moje włosy, a szczególnie skórę głowy ciężko zadowolić i niestety mam spory problem jeśli chodzi o kosmetyki do włosów, mowa tutaj głównie o szamponach. Większość podrażnia mój wrażliwy skalp, nawet te naturalne, a jak nie podrażniają to obciążają i przyspieszają przetłuszczanie i tak w kółko. Z odżywkami mam troszkę mniejszy problem, ale też ciężko znaleźć mi taką, która w 100% spełnia moje oczekiwania. Tutaj natomiast sytuacja ma się zupełnie inaczej. Świetnie służy mi zarówno szampon jak i odżywka.


Oba kosmetyki przeznaczone są do każdego rodzaju włosów. Moje są cienkie, wiecznie oklapnięte, farbowane, szybko przetłuszczające się przy skórze, muszę je myć codziennie, i normalne na końcach bez rozdwojonych końcówek, natomiast skalp jest wrażliwy. Jak widzicie nie jest kolorowo :/ Ale dość już o moich włosach, których nie lubię ;), przejdźmy do samych kosmetyków...


Banana Shampoo ma idealną konsystencję, nie za rzadką ani nie za gęstą, nie ucieka przez palce, nie sprawia problemów podczas aplikacji i dobrze rozprowadza się na włosach. Niewielka ilość kosmetyku wystarcza do uzyskania obfitej piany co uważam za plus. Szampon bardzo dobrze oczyszcza zarówno skalp jak i włosy. Mi przeważnie wystarcza jedno mycie, chyba, że używam jakiś produktów do stylizacji wtedy powtarzam ten proces żeby mieć pewność, że wszystko zostało zmyte. Mimo zawartości SLS kosmetyk nie podrażnia mojego wrażliwego skalpu i chwała mu za to, podrażniona i swędząca skóry głowy to coś czego nie cierpię. W rezultacie moje włosy są delikatnie odbite od nasady, a nie oklapnięte jak to często u mnie bywa, miękkie, lekkie, puszyste, sypkie i błyszczące. Jak dla mnie całkiem fajnie. Szampon niestety nie przedłuża świeżości, ale też nie obciążą ani nie przyspiesza przetłuszczania. Minusem jest to, że trochę plącze włosy więc użycie odżywki jest tutaj raczej konieczne.


Banana Conditioner ma inną konsystencję niż szampon, jest ona bardziej gęsta, żelowa, a także trochę uciążliwa ponieważ nie chce dobrowolnie "wyjść" z opakowania, ale wystarczy delikatnie ścisnąć butelkę (która na szczęście wykonana jest z elastycznego plastiku) i już. Aplikacja nie przysparza problemów, odżywka dobrze rozprowadza się na włosach i nie spływa z nich. Ja używam jej oszczędnie, ilość wielkości orzecha włoskiego w zupełności wystarcza, i nakładam ją zawsze od ucha w dół aż po same końce. Tak stosowana sprawdza się świetnie. Już zaraz po nałożeniu można odczuć jej dobroczynne działanie, od razu rozplątuje i zmiękcza włosy, a po spłukaniu i wysuszeniu jest jeszcze lepiej. Włosy są wygładzone, błyszczące, miękkie i nawilżone, ale bez efektu obciążenia czy oblepienia. Niestety nie wiem co by było gdybym zastosowała ją także na skalp, ale obawiam się, że wtedy mogłaby obciążyć moje cienkie włosy mimo tego, że nie jest to mocno odżywczy produkt.


Pewnie ciekawe jesteście zapachu? Jest bananowy, intensywny, soczysty i bardzo przyjemny! Nie jest do końca naturalny, ale nie jest też sztuczny czy chemiczny. Coś dla fanek bananów ;) Niestety po myciu od razu wietrzeje i nie jest wyczuwalny na włosach. Dla mnie jest to akurat minus, ale niektórzy pewnie będą z tego faktu zadowoleni bo przecież nie każdy musi lubić ten zapach :)


Oba kosmetyki są niesamowicie wydajne. Ja stosuję je od miesiąca, a myję głowę codziennie, i szamponu zużyłam 1/4 opakowania, natomiast odżywki 1/5. Przy takiej wydajności cena - 25 zł za sztukę nie wydaje mi się wygórowana, a już w szczególności jeśli kupimy te kosmetyki 2 w cenie 1, a bardzo często w takiej promocji można je właśnie dostać. Co do działania to ja jestem naprawdę zadowolona z tego duetu, ale zaznaczam, że moje włosy, mimo iż są farbowane, nie są bardzo zniszczone, nie mam też przesuszonych ani rozdwojonych końcówek. Niestety nie mam pojęcia jak te kosmetyki, a szczególnie odżywka, spisałaby się na włosach suchych. Jeśli macie dostęp do The Body Shop warto spytać w salonie o próbkę albo po prostu zaryzykować. Ja kupiłam ten duet w ciemno (podczas promocji) i był to strzał w dziesiątkę czyli jak widzicie ryzyko czasem się opłaca ;)


Zainteresował Was ten duet? A może już go znacie? Co o nim sądzicie? Macie swoich ulubieńców jeśli chodzi o szampony i odżywki? Może mi coś polecicie? Czekam na Wasze komentarze :)
 
Szablon zrobiony przez CreativeLight.pl