24.2.15

Kosmetyczni Ulubieńcy Roku 2014/Kolorówka

Dziś, tak jak obiecałam w poprzednim poście, przychodzę z drugą częścią ulubieńców roku 2014. Tym razem kolorówka. Nie wiem czy jest tego dużo czy nie, jak sądzicie? Starałam się wybrać tylko takie kosmetyki, które muszę mieć pod ręka, po które sięgam cały czas i bez których ciężko byłoby mi się obejść gdyby ich zabrakło.


TWARZ

Annabelle Minerals, Podkład Mineralny, Wersja Matująca - nie jest to podkład całkowicie idealny, ale sięgam po niego bardzo często i chętnie, a jak tylko się skończy od razu kupuję kolejne opakowanie (teraz mam już chyba 4),a więc na miano ulubieńca zdecydowanie zasługuje. Najbardziej lubię go za krycie, wystarczy jedna cienka warstwa i cera wygląda idealnie, a także za szybką i łatwą aplikacje, naturalny wygląd na skórze oraz kolor (posiadam Golden Fair), który idealnie stapia się z kolorem mojej karnacji.

Estee Lauder, Double Wear Light - jeśli potrzebuje trwałego makijażu zawsze sięgam po ten podkład i jeszcze nigdy się nie zawiodłam. Jest bardzo lekki, ładnie stapia się ze skórą, nie tworzy maski, nie przesusza skóry, jest trwały i zapewnia mi mat na długie godziny, co bardzo sobie cenię ponieważ moja cera szybko się przetłuszcza. Używając innych podkładów niestety nie mam takiego komfortu jak po użyciu Double Wear Light. Mój nr.1.

Benefit, Rockateur - zaraz po zakupie ten róż nie był moim ulubieńcem, a teraz nie mogę się bez niego obejść, szczególnie w dni po ciężkiej nocy czy podczas długiej podróży, gdy czasem muszę zrobić małe poprawki żeby wyglądać jak człowiek ;). Jest to taki kosmetyk 3w1, czyli róż, bronzer i rozświetlacz. Nałożony na kości policzkowe natychmiast ukrywa zmęczenie, ożywia twarz, odmładza i rozświetla, a także ładnie modeluje. Poza tym jest przyjemny w aplikacji, nie tworzy plam i trzyma się przez wiele godzin.


The Balm, Bahama Mama - czyli kultowy rozświetlacz, który zachwycił i mnie, choć wiem, że ma też swoich przeciwników. Świetnie spisuje się jako kosmetyk do konturowania, a także w roli różu. Ma ładny, neutralny kolor, który na mojej jasnej karnacji wygląda naprawdę dobrze. Nie sprawia problemów podczas aplikacji, ładnie się rozciera, ale trzeba uważać ponieważ jest mocno napigmentowany. Jednak jak ja nie zrobiłam sobie nim krzywdy to i Wy też sobie nie zrobicie.

Chanel, Les Beiges - to mały cudotwórca, który w kilka sekund zmienia całą twarz. Zmiękcza rysy, tworzy niewidzialną woalkę, matuje, a jednocześnie dodaje cerze blasku i pięknie rozświetla, mimo iż nie zawiera drobinek. Do tego jest bardzo lekki, nie przesusza skóry, pięknie pachnie i świetnie sprawdza się do poprawek w ciągu dnia. Ja mam go zawsze w torebce i myślę, że jeszcze długo nic w tej kwestii się nie zmieni. Uwielbiam.

The Balm, Down Boy - mój zdecydowanie ulubiony róż, po który w 2014 roku sięgałam najczęściej i w sumie nadal najchętniej po niego sięgam. Uwielbiam go za kolor, który nie tylko pozwala uzyskać naturalny rumieniec, ale także pięknie ożywia i rozpromienia całą twarz. Nie mam też zarzutów co do aplikacji, róż dobrze sie nakłada i rozciera, a trwałość na twarzy i wydajność kosmetyku to dodatkowe zalety Down Boy. Jeśli lubicie naturalny makijaż to serdecznie polecam.

L'oreal, Lumi Magique, Korektor Rozświetlający - to kosmetyk, który działa jak za dotknięciem magicznej różdżki. Pięknie rozświetla spojrzenie, dodaje oczom blasku, a także, jeśli trzeba, ukrywa zmęczenie. Do tego jest lekki, nie podrażnia ani nie przesusza skóry pod oczami, nie wchodzi w zmarszczki/załamania i jest bardzo wydajny. No i można dorwać go na promocji w naprawdę niskiej cenie. Jak widzicie ma same zalety ;)


OCZY

Giorgio Armani, Eyes to Kill Excess - ten tusz na początku bardzo mnie rozczarował, ale po kilku tygodniach "dojrzał", pokazała co potrafi  i stał się moim ulubieńcem. Cóż za obrót sprawy, prawda? :) Przechodząc do tuszu to jest on bardzo trwały, nie osypuje się ani nie kruszy, nie podrażnia oczu,  a  także, co dla mnie najważniejsze, rewelacyjnie pogrubia rzęsy i dodaje im objętości . Efekt ten możemy stopniować, zaczynając od delikatnego po naprawdę mocny. Natomiast szczoteczka  świetnie rozczesuje, rozdziela i wydłuża. Póki co mój nr. 1.

The Balm, Put a Lid On It, Baza pod cienie - i kolejny kosmetyk The Balm, który jest moim ulubieńcem. Tym razem jest to baza pod cienie. Pewnie będziecie się śmiały, ale jest to mój pierwszy kosmetyk tego typu. W sumie nie mam porównania z innymi bazami, ale ta robi co ma robić i jak dla mnie jest super. Zdecydowanie przedłuża trwałość cieni, podbija ich kolor, jest łatwa w aplikacji i szalenie wydajna. Nic więcej od niej nie wymagam.

Chanel, Illusion D'ombre, 83 Illusoire - uwielbiam ten kosmetyk za wszystko, zaczynając od opakowania, idąc przez delikatną, piankową konsystencję, a kończąc na kolorze i efekcie jaki daje. Na powiece tworzy piękną taflę skrzącą się mnóstwem drobinek, ale nie jest to efekt disco, musicie mi uwierzyć. Ja lubię używać go szczególnie na wieczór, ale na co dzień również jest ok. Szczególnie, że Illusoire to ziemisty, poszarzały brąz, który jest neutralny, świetnie pasuje do wielu stylizacji i jest fajnym uzupełnieniem delikatnego, naturalnego makijażu. Na plus zaliczyć muszę również szybką i bezproblemową aplikację. Dla mnie mistrz ;)

MAC, Paint Pot, Groundwork - czyli mój ulubiony cień  do dziennego makijażu. Ma kremową konsystencję, która gładko rozprowadza się na powiekach, nie ważne czy nakładamy go palcem czy pędzlem, szybko zasycha i jest nie do ruszenia. Nawet bez bazy na moich tłustych powiekach trzyma się cały dzień. Kolor, który posiadam to średni odcień naturalnego brązowoszarego, moim zdaniem jest piękny i ładnie, acz delikatnie podkreśla spojrzenie.

MAC, Pro Longwear Waterproof Brow Set, Bold Brunette - odkąd kupiłam ten tusz do brwi nie wyobrażam sobie już bez niego mojego makijażu. Kolor, który posiadam jest dla mnie idealny, a sam kosmetyk jest łatwy w obsłudze i w kilkanaście sekund daje świetne efekty. Po jego zastosowaniu brwi są przyciemnione, wypełnione, ułożone, delikatnie usztywnione i mają zdrowy połysk. Poza tym tusz jest trwały i bez problemu trzyma się na brwiach aż do czasu demakijażu.


USTA

Chanel, Rouge Coco Shine, 61 Bonheur - lubię sięgać po tą pomadkę i gdyby nie słaba trwałość to byłaby idealna. Ma świetną konsystencję, równomiernie pokrywa usta kolorem, delikatnie je powiększa, dodaje im blasku, nawilża i wygładza. Zachwycona jestem też opakowaniem, jest trwałe, minimalistyczne i cieszy oko. Kolor który posiadam to ładny, dziewczęcy róż, idealny na co dzień i pasujący niemalże do wszystkiego.

Clinique, Colour Surge Butter Shine Lipstick, 457 Cherry Quartz - po tą pomadkę sięgam szczególnie zimą, ze względu na kolor, piękny, półprzezroczysty, wiśniowy, ale i w ciągu całego roku zdarza mi się jej czasem używać. Ma fajną, kremowo-żelową konsystencję, łączy w sobie zalety pomadki i połysk błyszczyka, powiększa usta, a także je pielęgnuje i odżywia. To moje drugie opakowanie i na pewno nie ostatnie.

Clarins, Instant Light Natural Lip Perfector, 05 Candy Shimmer - ten błyszczyk to moje małe odkrycie poprzedniego roku. Ma piękny zapach, jest łatwy w aplikacji, nie potrzebuję lusterka, rewelacyjnie powiększa usta, nadaje im delikatny kolor pełen blasku, a także działa jak najlepszy balsam. Koi usta gdy są spierzchnięte, świetnie odżywia, nawilża i wygładza. Jeśli jeszcze nie znacie tego cuda to szybko nadrabiajcie zaległości.

Korres, Mandarin Lip Butter, Rose SPF15 - długo zastanawiałam się czy umieścić tą pomadkę w poście z pielęgnacją czy kolorówką, ale postawiłam na to drugie ponieważ Mandarin Lip Butter często stanowi uzupełnienie mojego codziennego makijażu. Wystarczy chwila i dzięki niej usta nabierają ładnego, delikatnego, czerwonego odcienia, idealnego na co dzień, a przy okazji są nawilżone, wygładzone i chronione przed promieniowaniem UV.


PAZNOKCIE

Essie - już od kilku lat jestem wierna lakierom Essie i w zasadzie tylko lakiery tej marki kupuję. Odpowiada mi w nich przede wszystkim konsystencja, trwałość na paznokciach, duży wybór kolorów, design buteleczek, a także ciekawe nazwy ;) Moja kolekcja nie jest zbyt duża, stawiam raczej na klasyczne kolory, choć skuszę się też czasem na małe wariacje, ale w 2014 roku zdecydowanie rządziła klasyka. Moi faworyci to: Licorice - czyli klasyczna czerń,  głęboka i pięknie lśniąca, Cashmere Bathrobe - idealna szarość zawierająca mnóstwo malutkich srebrnych drobinek, ale nie nachalnych tylko delikatnych, przełamujących ten zwyczainy kolor oraz Jump In My Jumpsuit, pochodzący z nowej, zimowej kolekcji, to piękny odcień czerwieni, soczysty, wyrazisty i seksowny ;)


I to już wszystko :) Znacie moich ulubieńców? A może wpadło Wam coś w oko? Dajcie koniecznie znać ;)

45 komentarzy:

  1. A ja się właśnie zastanawiałam czy kupić pomadkę z Korres ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupić, kupić, tylko nie oczekuj bardzo dobrego nawilżenia ;) Z nawilżeniem zdecydowanie lepiej radzi sobie masełko, również Korres :)

      Usuń
  2. Muszę kiedyś sięgnąć po kosmetyki The Balm ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Akurat kolorówka to nie moja bajka ;) ale zaciekawiło mnie masełko korres.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego nie Twoja bajka? W ogóle się nie malujesz? :)

      Usuń
    2. Chodzi o to że najczęściej się nie maluję a jeśli już to lubię makijaż typu nude więc nie interesują mnie produkty typu eyelinery, kolorowe cienie, bronzery itd. podkład puder korektor i róż wszystko

      Usuń
  4. Estee Lauder Double Wear Light mam zamiar kupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto najpierw poprosić w Douglasie lub Sephorze o próbkę i sprawdzić w domu czy Ci odpowiada. Chyba, że już go testowałaś i jesteś na 100% pewna zakupu ;)

      Usuń
  5. Znam i uwielbiam wielu Twoich ulubienców. I Essie, i Estee Lauder DW Light. Nigdy mnie nie zawiodły.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazdroszcze Twoich ulubienców chciałbym wszystko:) mieć:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja maselka Korres niestety nie polubiłam ;-)
    Les Beiges był fajny, ale bez rewelacji ;-)
    Za to kocham róż Rockateur ♥ No i oczywiście Essiaki :-)
    Niedawno chciałam kupić ten korektor z L'oreal, ale e Austrii ciężko go znaleźć ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie możesz znaleźć tego korektora, ale jak już na niego trafisz to kup koniecznie :) A co do pozostałych kosmetyków to wiadomo, jednym odpowiadają, a innym nie ;)

      Usuń
  8. Mam miniaturkę błyszczyku Clarins :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Marzy mi się Rockateur, ale zanim do mnie trafi musi jeszcze poczekać, tusz do brwi z MACa muszę sobie sprawić, ale zanim ja będę w salonie to trochę czasu minie... Essiaki też lubię choć niestety nie wszystkie... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ten tusz zamawiam online. Za pierwszym razem wybrałam kolor w ciemno i trafiłam idealnie ;)

      Usuń
  10. Niestety nie miałam żadnego z tych kosmetyków, ale kilka chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiele smakołykasów :) wiele z nich jest też moimi :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Coraz większą ochotę mam na kosmetyki Chanel. Cieszą się dużym uznaniem, więc trzeba to sprawdzić osobiście ;) Część z Twoich ulubieńców dobrze znam i zgadzam się z Tobą całkowicie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chanel ma swoich przeciwników i zwolenników, ja zdecydowanie należę do tych drugich. Choć przyznam, że ceny trochę powalają i mogłyby być ciut niższe ;) A masz już upatrzony jakiś konkretny kosmetyk tej marki, który chciałabyś najpierw kupić? :)

      Usuń
  13. Błyszczyk Clarins jak i korektor Lumi uwielbiam i ja :) Rockateur ostatnio dołączył do mojej gromadki róży i na razie wyrabiam opinię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Rockateur też polubisz :)

      Usuń
  14. Zamierzam sprezentować sobie podkład Double Wear Light oraz bronzer Bahama Mama, więc cieszę się, że polecasz :) Uwielbiam korektor L'Oreal Lumi Magic - Magiczny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do podkładu to polecam najpierw wziąć próbkę i przetestować go w domu bo jednak z podkładami to różnie bywa. Jednym odpowiadają, a innym nie ;)

      Usuń
  15. Rockateur i Clarins koniecznie chce wypróbować :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, razem tworzą świetny duet, idealny do codziennego makijażu ;)

      Usuń
  16. DW mam w wersji hard, czyli tej ciezkiej, kryjacej i jestem zadowolona :) Czesc Twoich cudeniek chetnie bym przytulila :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam próbki tej klasycznej wersji, ale jest nie dla mnie. Strasznie zapycha moją cerę ;/

      Usuń
  17. Podkład mineralny AM będę musiała w końcu kupić, do Essiaków mam słabość ogromną, a paint pot z maca już jest na mojej liście :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Licorice, najczerniejsza i najpiękniejsza czerń:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie mam aż tylu ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetne produkty, niektóre są i moimi ulubieńcami:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jasne, że wpadło. Toż to same cudeńka. Minerały Annabelle też lubię. Ale używam je zamiennie z tradycyjnym podkładem, bo one lubią dobrze nawilżone podłoże, a moja cera zimą łatwo się przesusza :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Cudowne te twoje ulubieńce Kochana :) Błyszczyk Clarins`a i pomadka Korres` a są na mojej liście chciejstw :)

    OdpowiedzUsuń
  23. świetni ulubieńcy ! kilka z nich posiadam, a kilka z nich dopiero chciałabym mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Puder Les Beiges muszę obadać osobiście ;) Z The Balm lubię Hot Mama, a z Benefit Sugarbomb. Błyszczolek Clarins to mój ulubieniec, mam zawsze tubkę. Essie? Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo ciekawi ulubieńcy :) Z powyższych chętnie podebrałabym Ci róż The Balm w kolorze downboy - sama się na niego czaję, więc każda kolejna pozytywna opinia tylko potwierdza mój wybór. Podobnie jest z błyszczykiem Clarins. Chociaż pojawił się ostatnio podobny kosmetyk z dużo przyjemniejszej cenowo szafy Catrice, wolę przeczekać i kupić to, na co naprawdę mam ochotę. Za to zupełnie nie polubiłam się z korektorem pod oczy L'Oreal :( Wchodził mocno w załamania skóry/zmarszczki, które mam pod oczami i nie potrafiłam utrzymać go na skórze w miejscu. Szkoda, bo jego działanie mi się podobało. Do swoich ulubieńców roku również mogłabym zaliczyć lakiery Essie, chociaż depcze im po nogach seria Color Expert z Golden Rose :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  26. Kilka z tych kosmetyków mam i bardzo lubię, a kilka bardzo mnie ciekawi i chciałabym je mieć :-) + zostaje u Ciebie na dłużej :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)

 
Szablon zrobiony przez CreativeLight.pl