19.3.17

Ulubione w lutym

Ulubieńcy lutego w przeszło połowie marca? Czemu nie! skoro mamy tu same perełki, o których koniecznie musicie się dowiedzieć. A więc, nie przedłużając, zapraszam na prezentacje.




John Masters Organics, Lime&Spruce Hand Cream - kremy do rąk to coś co zawsze muszę mieć przy sobie, szczególnie teraz gdy ręce myję jeszcze częściej niż zawsze, a to jak wiadomo nie służy skórze i tylko dodatkowo ją przesusza. Krem JMO zachwycił mnie szczególnie zapachem -naturalnym, leśnym. Długo takiego szukałam! Jest delikatny, niedrażniący, ale wyczuwalny i bardzo odprężający. Pod względem działania również nie mam mu nic do zarzucenia. Lekki, szybko wchłaniający się, a jednocześnie genialnie odżywiający. Wygładza skórę, nawilża, regeneruje i zapobiega utracie wody z naskórka. Idealny do stosowania na co dzień ze względu na szybkie wchłanianie i brak tłustej warstwy, a także na noc. Wtedy jeszcze lepiej regeneruje i nawilża! Skład jak się domyślacie - pierwsza klasa, no i wersja Lemon&Ginger jest równie fajna.

Organique, Aloe Vera Calming Therapy Face Cream- przeleżał kilka miesięcy w szafce zanim zaczęłam go stosować, ale cieszę się, że w końcu przyszła na niego pora. Co tu dużo pisać, jest genialny! Przeznaczony głównie dla cer suchych i wrażliwych, a moja teraz, podczas ciąży, taka właśnie jest. Ale ale, myślę, że na cerach normalnych czy mieszanych sprawdzi się równie fajnie. Lekki, puszysty, szybko się wchłania otulając skórę delikatną lecz nietłusta warstwą ochronną. Odżywia, łagodzi i utrzymuje prawidłowe nawilżenie skóry dzięki czemu jest ona gładka, jędrna i promienna. Co więcej, krem cudownie sprawdza się jako baza pod makijaż, przedłuża jego trwałość i nie powoduje przetłuszczania skóry. Ogromny plus należy się też za delikatny, nienachalny zapach, fajny skład i higieniczne oraz bardzo wygodne opakowanie z pompką. Na dziś to tyle, więcej napisze w pełnej recenzji bo serio, należy mu się. 



Alpha H, Balancing Cleanser with Aloe Vera - czyli delikatne mleczko do oczyszczania skóry. W ulubieńcach pojawia się już drugi raz, ale co zrobić, no uwielbiam i już. Łagodne, a przy tym super skuteczne. Doskonale oczyszcza skórę z resztek makijażu, sebum i innych zanieczyszczeń jednocześnie kojąc ją i odżywiając. W efekcie jest ona czysta, gładka, elastyczna i gotowa na dalsze zabiegi pielęgnacyjne. Czasy gdy demakijaż był udręką już minęły, należy tylko sięgać po odpowiednie produkty, a Balancing Cleanser jest zdecydowanie moim faworytem, którego polecam z czystym sumieniem! I nie, nie jest to produkt tylko do cery suchej, to produkt praktycznie dla każdego. Cerę suchą nawilża, a mieszaną reguluje. 

Origins, Gentle Cleansing Oil - kolejny produkt, który pokazuje, że demakijaż może być przyjemnością. Mowa tu o lekkim olejku obok, którego krążyłam od dawna i dobrze, że zdecydowałam się w końcu na zakup bo okazał się prawdziwym HITEM! Nie dość, że pięknie usuwa cały makijaż to jeszcze nie podrażnia, nie powoduje mgły oraz nie pozostawia tłustej, nieprzyjemnej warstwy. Wystarczy zaaplikować go na suchą skórę oraz oczy, wykonać krótki masaż, a następnie usunąć wszystko ciepłą wodą, można to zrobić też przy użyciu ściereczki z mikrofibry czy muślinowej. Chwila moment i makijaż jest zmyty, a skóra czysta, promienna i oddychająca. Jedynym minusem jest tu duży otwór w butelce i brak aplikatora, ale będąc ostrożnym można bez problemu zaaplikować odpowiednią ilość produktu. Jeśli poszukujecie skutecznego olejku do demakijażu koniecznie się mu przyjrzycie bo warto!



tołpa, mum., olejek przeciw rozstępom - no cóż, ściemniać nie będę, dziś okazało się, że rozstępy mnie nie ominęły (pojawiły się nad pępkiem, ehh!) jednak nie winię tutaj olejku bo w ciągu dnia sięgam też po inne produkty pielęgnacyjne więc musiałabym napisać, że wszystkie są beznadziejne, a jak wiemy na to czy rozstępy się pojawią czy też nie składa się wiele różnych czynników. Widocznie tak miało być i już. A olejek lubię i zdania nie zmienię. Przeznaczony dla kobiet od 4 miesiąca ciąży i po porodzie, opracowany na olejach: ze słodkich migdałów i makadamia oraz wit. E. Gęsty, treściwy, o przyjemnym, pudrowym zapachu - taaak, zapach mnie ujął! W lutym sięgałam po niego regularnie, szczególnie zaraz po prysznicu. Zaaplikowany na mokrą skórę świetnie i błyskawicznie się rozprowadza, a osuszony ręcznikiem nie pozostawia tłustej warstwy tylko delikatną, otulającą mgiełkę, która nawilża, uelastycznia i odżywia skórę, zdecydowanie lubię ten efekt. Jak już wspomniałam, olejek nie uchronił mnie przed rozstępami, ale nie mam pretensji i polecam!

To już wszyscy ulubieńcy. Dajcie znać który z kosmetyków szczególnie Was zainteresował? I może polecicie mi coś na rozstępy już istniejące? 
Do napisania!

13 komentarzy:

  1. A mnie najbardziej Ittar intryguje ;D a tak na serio rozstępy są piękne ;) Nie wiedziałam że Tołpa ma takowy olejek, ja miałam coś z AA na rozstępy było świetne ale chyba wycofali z produkcji ;x

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaciekawił mnie olejek do demakijażu z Origins, wpisuję na listę! Co do rozstępów, myślę, że dużo do powiedzenia mają tu predyspozycje i jednak genetyka, natomiast warto wcierać tego typu produkty już od pierwszych dni ciazy.. wiec nawet jeśli olejek z Tołpy miałby Cie uchronić od nich, to jednak zbyt krotki okres stosowałaś, aby cos powiedzieć. Jedno mnie tylko w nim ciekawi, dlaczego dopiero od czwartego miesiąca ciazy mozna go stosować, a nie od pierwszych tygodni?

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi rozstępy zrobiły się dopiero w szpitalu, dzień przed porodem :D Też nad pępkiem, także piona! A ten olejek Origins emulguje się z wodą? Organique też bardzo lubię!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudne zdjęcja <3
    Co do olejku do demakijażu, to też jestem fanką takiego zmywania, tyle że ja używam non stop od wielu lat tego z Sephory. Stoi zawsze pod prysznicem, bo tam mi najwygodniej zmyć makijaż. Nie znoszę tego robić nad zlewem. Wiesz, ten cieknący łokieć i mokre rękawy :) Oczywiście mój demakijaż to użycie trzech produktów: olejek, pianka do mycia cery wrażliwej, a potem jeszcze któryś z ulubionych toników lub płynów micelarnych :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam ani jednego, ale tak pięknie piszesz o tym olejku z Origins, że aż chce się go mieć;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. czuje się strasznie skuszona olejkiem z origins, a że olejki uwielbiam to chyba spróbuje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie widziałam i nie wiedziałam, że Tołpa ma tak ładnie wyglądającą wersję produktów dla mam.Może przyda mi się ta wiedza:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę zerknąć na ten olejek do demakijażu :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam ten czyścik z Alpha-H :) a olejkowi z Origins się przyjrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Produkty marki Alpha H bardzo mnie interesują, właśnie wypróbowałam Liqid Gold i jestem zachwycona jego działaniem :) Aloesowy krem Organique bardzo lubię - masz rację, jest świetny!

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaciekawił mnie ten krem Organique ;) Ja ostatnio przekonałam się do serum polskiej marki Liqpharm. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. rzeczywiście same perełki, nie używałam nic z tych produktów, ale muszą być świetne, szczególnie mnie zainteresowało Alpha H oraz kremik do rąk, bez którego nie mogę żyć :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)

 
Szablon zrobiony przez CreativeLight.pl