10.10.15

Evening Essentials

Uwielbiam wieczorne rytuały. Ten moment kiedy po ciężkim i długim dniu zamykam się w łazience, mogę się wtedy wyciszyć, zrelaksować, pobyć sama ze sobą i przy okazji zadbać o swoją skórę. Sprawia mi to radość i przyjemność i nawet gdy jestem już zmęczona nie odpuszczam bo wiem, że po tych kilkunastu minutach poświęconych tylko sobie energia wraca, a ja jestem gotowa na kolejny dzień. Dzisiaj zapraszam Was na krótki post, w którym przedstawię kilka ulubionych produktów, które towarzyszą mi w tym czasie. 



Swój codzienny rytuał zaczynam od szczotkowania ciała na sucho, taki masaż pobudza krążenie, oczyszcza organizm z toksyn, a także delikatnie, ale skutecznie, tak jak dobry peeling, usuwa ze skóry obumarły naskórek. Tak przygotowana skóra zdecydowanie lepiej wchłania wszelkie  aplikowane kosmetyki, a przy tym jest niezwykle gładka, miękka i jędrna. Masaż na sucho wspomaga też walkę z cellulitem dzięki czemu z dnia na dzień staje się on coraz mniej widoczny, naprawdę! Do masażu używam swojej ulubionej szczotki naszej rodzimej marki Fridge by Yde, o której wspominałam na blogu już kilkukrotnie. Wykonana jest z naturalnego, końskiego włosia, które jest idealne, nie za miękkie, ani nie za szorstkie i przyjemnie masuje skórę nie drapiąc jej przy tym. Sama szczotka wygodnie leży w dłoni i jeszcze nie zdarzyło mi się aby z niej wypadła, jest też trwała i nie gubi włosia. Po szczotkowaniu czas na prysznic, nie ma tutaj akurat kosmetyków, które towarzyszą mi w tym czasie, a to dlatego, że praktycznie wszystkie mogłyście zobaczyć w poście z  wrześniowymi ulubieńcami >klik<, a mowa tu o żelu z serii Shea marki The Body Shop, duecie do włosów czyli szamponie i masce Insight oraz mleczku do mycia twarzy Alpha H.



Po prysznicu czas na wklepanie kilku kosmetyków. Najpierw zajmuję się twarzą, zarówno pod oczy jak i na resztę skóry nakładam duet od Kiehl's z serii Midnight Recovery. Olejek - Midnight Recovery Concentrate - towarzyszy mi już od kilku dobrych miesięcy i nie dość, że jest mega wydajny jest też genialny. Jego skład oparty został w 99,8% na składnikach pochodzenia naturalnego, znajdziemy w nim między innymi olej z wiesiołka, olejek lawendowy oraz skwalen. Mieszanka tych składników działa na skórę nawilżająco, regenerująco, a także rozjaśniająco, przy regularnym stosowaniu można zauważyć poprawę w jej kondycji, a także wyglądzie. Jest rozpromieniona, elastyczna, miękka, koloryt jest wyrównany, a rano po jakimkolwiek zmęczeniu nie ma śladu. Olejek świetnie rozprawia się też ze stanami zapalnymi, rozjaśnia je i przyspiesza gojenie, natomiast lawendowo-ziołowy zapach relaksuje i koi zmysły. Uwielbiam. To o czym muszę wspomnieć to konsystencja, mimo iż oleista jest bardzo lekka. Wchłania się w mgnieniu oka pozostawiając jedynie delikatną, otulającą warstwę. Ja zwykle aplikuję 3-4 krople, tak jak zaleca producent, i to w zupełności wystarcza aby dokładnie pokryć skórę twarzy, a przy tym jej nie obciążyć. Śmiało można stosować go również na szyję oraz dekolt, przyjemnie nawilża i uelastycznia te okolice. Krem - Midnight Recovery Eye - to u mnie nowość, stosuję go od 2 czy 3 tygodni, ale zapowiada się naprawdę nieźle. Jest łagodny, nie podrażnia ani skóry ani oczu, a jego lekka konsystencja dobrze i bez oporów rozprowadza się po skórze. Krem szybko się wchłania pozostawiając uczucie nawilżenia i delikatnego napięcia, ale takiego przyjemnego. Rano skóra jest odżywiona, elastyczna i wypoczęta. , a spojrzenie wygląda świeżo. Nie zauważyłam aby likwidował cienie, ale czy jakikolwiek krem to robi? Jeśli taki znacie dajcie znać! Niemniej świetnie rozprawia się z opuchnięciami, a to już coś! Na pewno napiszę o nim więcej, ale muszę jeszcze trochę go poużywać.



Po twarzy czas na resztę ciała i tutaj ostatnio najczęściej sięgam po Czekoladowe Masło marki Organique, o którym pisałam w ostatnim poście >klik<. Uwielbiam je za wszystko zaczynając od pięknego, czekoladowego zapachu, który poprawia humor, poprzez przyjemną konsystencję, a kończąc na działaniu. Kosmetyk poza tym, że fantastycznie odżywia, uelastycznia, łagodzi i nawilża skórę, delikatnie ją też brązuje. Efekt jest bardzo minimalny, ale to wystarczy aby wyglądała zdrowo i po prostu ładnie, a przy tym nie ma mowy o plamach, zaciekach czy nieprzyjemnym zapachu. Na okres jesienno-zimowy to zdecydowane must - have! Na usta, dłonie i stopy nakładam natomiast masło Shea czyli kolejny kosmetyk must - have. To od Ministerstwa Dobrego Mydła jest w pełni organiczne, nierafinowane i po prostu rewelacyjne. Niezwykle gęste, topi się pod wpływem ciepła skóry, fantastycznie odżywia, regeneruje oraz nawilża tworząc na skórze warstwę ochronną, a tym samym zapobiegając utracie wody z naskórka. Wykazuje również działanie antybakteryjne, łagodzące i przeciwzapalne. Ja cenię je za wielofunkcyjność oraz delikatność. Masło może być stosowane niemalże na całym ciele, a także przez każdego, nawet alergików czy dzieci. Koniecznie rozważcie zakup. 



Pasta do zębów nie bez powodu znajduje się na końcu. Uwielbiam jeść, lubię też siedzieć do późna, a siedzenie do późna z pustym żołądkiem nie jest przyjemne dlatego kolację jem przeważnie dopiero po kąpieli więc zęby myję na samym końcu, przed pójściem spać. Już od kilku miesięcy używam past włoskiej marki Marvis, obecnie o smaku Aquatic Mint. Pasta różni się od tych dostępnych w drogerii, już samo opakowanie jest inne, zachowane w  stylu retro, zdecydowanie przyciąga wzrok i tego nie można mu odmówić. Smak pasty również odbiega od tego dobrze nam znanego, mocnego i drażniącego. Aquatic Mint to smak miętowy, ale nieco słodki, łagodny, łączący w sobie chłodzący aromat i rześkość morskiej bryzy. Nie drażni i przyjemnie odświeża. Sama konsystencja jest niesamowicie gęsta przez co pasta jest bardzo wydajna, dobrze się też pieni i delikatnie wybiela. Jeśli znudziły się Wam powszechnie dostępne pasty to tę jak najbardziej polecam. 


Miało być krótko, a wyszedł mały tasiemiec. Wybaczcie :) Wy również lubicie wieczorne rytuały? Po jakie kosmetyki wtedy najczęściej sięgacie? Macie swój ulubiony zestaw? Jestem bardzo ciekawa, dajcie znać :)

32 komentarze:

  1. odkąd mam dwójkę dzieci, nie mam czasu na dłuższe siedzenie w łązience. Moje dziecko kiedy tylko wejdę do wanny się budzi, mam on wyczucie czasu:D. Niemniej stram się codziennie wygoospodarować czas dla ciała i twarzy, rozkładam to trochę w czasie, tutaj zrobię demakijaż, potem w wolnej chwili nakładam maseczkę. Szczotkowanie tuż przed kąpielą. Na twarz ostatatnio nakładam leki, więc rezynuję już z kremu czy serum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, wyczucie czasu niezłe :) Ale i tak fajnie, że udaje Ci się znaleźć trochę czasu dla siebie :)

      Usuń
  2. oj muszę szczotkowanie wdrożyć od nowa w codzienną pielęgnację, bo ostatnio jakoś tak nieregularnie się zrobiło, a właściwości faktycznie ma zbawienne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, taka mała, niepozorna szczotka, a tyle korzyści <3

      Usuń
  3. Powiedz proszę czym różni się masło MDB od maseł organique z masłem shea, jeśli miałaś?

    OdpowiedzUsuń
  4. masło shea organique to taka siekiera z woskiem pszczelim, w konsystencji przypomina zastygły czysty olej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam kiedyś to masło z Organique i wydaje mi się, że konsystencja w obu przypadkach jest bardzo podobna, ale to z MDM zdecydowanie lepiej się wchłania i jest to czyste masło shea bez żadnych dodatków, to z Organique natomiast pozostawia taką tłustość przez dłuższy czas, przynajmniej tak było u mnie, no i nie jest czystym masłem przez to nie jest też takie delikatne i wielofunkcyjne ;)

      Usuń
    2. bardzo dziękuję za odpowiedź, czy to również dotyczy musu z ministerstwa?

      Usuń
    3. Mus jest trochę lżejszy od masła Shea, ale też ma dosyć zbitą konsystencję jednak nie sprawia problemów podczas aplikacji i wchłania się niemalże całkowicie pozostawiając skórę mega nawilżoną, elastyczną, miękką i odżywioną :) Mimo małej pojemności jest też bardzo wydajny ;)

      Usuń
  5. Chciałabym stosować szczotkowanie na sucho, ale moja skóra jest zbyt wrażliwa i efekt jest całkiem odwrotny :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakiej szczotki używałaś? Może była za ostra?

      Usuń
  6. Czekoladowy to ja miałam peeling Organique. Zapewne ta sama linia. Cudownie pachniał, jeszcze lepiej działał. Taki kosmetyk rozpieszczający :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to ta sama seria i o masełku mogę powiedzieć to samo, pachnie pięknie i rozpieszcza ;)

      Usuń
  7. Lubię wieczorną pielęgnację, ale chyba nie mam jakiś wyraźnych wytuałów :) Dużo lepiej 'działam' rano i właśnie wtedy lubię pielęgnować swoje ciało. Szkoda tylko, że rano tak rzadko jest na to wystarczająco dużo czasu.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem za dużym śpiochem i rano wolę dłużej pospać ;)

      Usuń
  8. ale mnie nakusiłaś!!! wiedziałam, że jak wrócę do czytania blogów po przerwie, to moja wishlista spuchnie, ale żeby aż tak, po jednym wpisie? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata, a co konkretnie wpadło Ci w oko? :))

      Usuń
  9. Jestem po zużyciu próbki Midnight Recovery Eye i wrażenia bardzo pozytywne, zastanawiam się nad zakupem.Dla mnie jest bardzo treściwy i dobrze nawilża, koi, ale tez nie jest zbyt tłusty, poza tym rano rzeczywiście skóra wygląda na zadbaną i wygładzoną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie w porównaniu z kremem z awokado również Kiehl's jest bardzo lekki, ale fakt porównując do innych kremów, które wcześniej stosowałam to konsystencja rzeczywiście jest bardziej gęsta i treściwa ;)

      Usuń
  10. Szczotkowanie ciała na sucho, to temat do którego podchodzę już dłuższy czas. Ciągle coś mi jednak przeszkadza w tym, aby zacząć szukać odpowiedniej szczotki. Chciałabym się za to zabrać 'na serio'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda, bardzo mocno polecam Ci tę od Fridge. Jest naprawdę świetna i nie ma chyba lepszej :p

      Usuń
  11. ohh mogłabym wpaść na taki evening u Ciebie, serio serio !:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Na masowanie szczotą chyba nikt mnie nie namówi, taki ze mnie leniwiec ;)

    Koncentrat Kiehl's mam w zapasach, pewnie wezmę go w obroty bliżej zimy. Póki co u mnie prawie wiosna. Byle trwała jak najdłużej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem jak się u Ciebie spiszę, koniecznie daj znać :)

      Usuń
  13. Nice products. I wanna have some of this. thanks for the inspiration

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę się zastanowić nad szczotą, jestem bardzo ciekawa rezultatów codziennego szczotkowania, ale z drugiej strony jestem bardzo leniwa i niesystematyczna w takich zabiegach ;) Midnight Recovery Concentrate absolutnie uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze są chyba te pierwsze dni, ale jak po ok. 2 tygodniach zauważysz efekty, które są naprawdę fantastyczne to już "pójdzie gładko" ;)

      Usuń
  15. Czekoladowe Masło marki Organique, wygląda bardzo fajnie ale już mam dość czekoladowych kosmetyków. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętaj o nim na przyszłość gdyby jednak naszła Cię ochota na coś czekoladowego ;)

      Usuń
  16. Wszystko co towarzyszy Twoim rytuałom wieczornym znam, bardzo lubię! Miałam natomiast miniaturę kiehls pod oczy i chyba jednak zostanę rownież na noc przy ich kremie z Avocado:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem z awokado jest na pewno bardziej odżywczy oraz komfortowy, no i można go stosować zarówno na noc jak i na dzień, ale ten też jest fajny ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)

 
Szablon zrobiony przez CreativeLight.pl