14.4.14

Moje maseczki - Korres, Clarins, Origins, Ren

Kiedyś nakładanie maseczek traktowałam po macoszemu jednak w ostatnim czasie bardzo to polubiłam, moja cera także, i tym sposobem uzbierała mi się mała kolekcja, którą chciałabym Wam dzisiaj pokazać. Każda z tych maseczek charakteryzuje się innym działaniem i każdą z nich stosuję w zależności od potrzeb mojej cery. Czasem zdarza mi się użyć 3 maseczek, jedna po drugiej, a czasem stosuję tylko jedną. Nigdy wszystkie na raz ;)


Korres, Wild Rose Instant Brightening Mask - to delikatna maseczka o lekkiej konsystencji i przepięknym zapachu. W składzie zawiera olejek z dzikiej róży, który jest naturalnym źródłem witaminy C, oraz aktywne ekstrakty roślinne. Jest to najsłabsza maseczka z całej mojej gromadki. W znikomym stopniu oczyszcza i rozjaśnia. Producent obiecuje wyrównanie kolorytu skóry i rozjaśnienie przebarwień jednak nie zauważyłam spektakularnych efektów.


Clarins, Beauty Flash Balm - rewelacyjna maseczka o wielu zastosowaniach, przeznaczona do każdego rodzaju skóry. Świetnie spisuje się zastosowana przed wielkim wyjściem lub gdy chcemy usunąć oznaki zmęczenia. Po kilku minutach cera jest ożywiona, rozświetlona, wygładzona i nawilżona. Idealnie sprawdza się także jako baza pod makijaż. Od razu po aplikacji daje "efekt liftingu" i rozświetla oraz sprawia, że nasz make-up wygląda nienagannie od rana do wieczora. Pełną recenzję maseczki możecie przeczytać tutaj >klik<.


Origins, Clear Improvement Active Charcoal Mask - jest to maseczka zawierająca aktywny węgiel, białą glinkę oraz lecytynę. Przeznaczona jest do każdego rodzaju cery i pomimo, że podczas nakładania potrafi delikatnie szczypać to nie podrażnia. Po zastosowaniu tego "błotka" skóra jest świetnie oczyszczona, gładka, matowa, a pory delikatnie zmniejszone. Zauważyłam również, że maseczka przyspiesza gojenie wyprysków. Możemy ją stosować raz w tygodniu bądź tak często jak potrzebujemy. O maseczce pisałam także tutaj >klik<.


Origins, Drink Up Intensive Overnight Mask - zdecydowanie moja ulubiona maseczka, wspominałam o niej już tu >klik< i tu >klik<. Co prawda przeznaczona jest do skóry suchej, a moja jest mieszana, ale nie zapchała mnie ani w żaden sposób nie zaszkodziła. Rewelacyjnie nawilża, odżywia, wygładza oraz łagodzi podrażnienia. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że skóra jest bardzo jędrna, nawilżenie utrzymuje się, a ja nie mam już problemu z suchymi skórkami, które były moją zmorą. Lubię ją stosować także na szyję oraz pod oczy.


REN, Glycolactic Radiance Renewal - to maseczka z zawartością kwasów owocowych oraz papainy, która działa na zasadzie peelingu enzymatycznego. Po zastosowaniu tej maseczki, którą zmywam chusteczką muślinową, martwy naskórek jest złuszczony, skóra jest jaśniejsza i niesamowicie gładka. Producent obiecuje zredukowanie zaskórników, w takie cuda nie wierzę, jednak stosuję ją od niedawna i zobaczymy co będzie przy dłuższym stosowaniu.

Znacie którąś z moich maseczek? A może któraś Was szczególnie zainteresowała? Lubicie nakładać maseczki? Jakie są Wasze ulubione? :)

54 komentarze:

  1. Ostatnio również zabrałam się mocno za maseczkowanie. Na razie jednak zużywam nagromadzone zapasy maseczek drogeryjnych w saszetkach. Odkąd zobaczyłam posta Megdil o maseczkach Korres, bardzo się nimi zainteresowałam. Chyba nawet pisała o tej samej, co Ty. Origins i REN to marki, które też mam na swojej wishliście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie! Jednak Magda pisała o Pomegranate i Thyme Honey Moisturising Mask :)

      Usuń
    2. Czytałam ten post Megdil i mam ochotę na maseczkę oczyszczającą ;)

      Usuń
  2. Najbardziej lubię maseczkę Clarinsa. NIgdy mnie nie zawiodła. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Najbardziej kuszą mnie Origins i REN :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię bo są świetne ;)

      Usuń
  4. Nie miałam jeszcze żadnej z nich, ale wszystkie od dawna mnie interesują. Cieszę się, że masz o nich dobre zdanie, bo to oznacza że na pewno do mnie trafią :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam maseczkę Drink Up z Origins, ale tą 10-cio minutową wersję w białej tubie.
    Też jest bardzo fajna!
    Zainteresowałaś mnie jeszcze tą błotkową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tą 10-minutową będę musiała kiedyś przetestować. "Błotkowa" jest super, polecam ;)

      Usuń
  6. Nie miałam żadnej z Twoich maseczek. A właśnie siedzę przed komputerem z maseczką na twarzy :D.
    Chętnie wypróbowałabym tą maseczkę Ren.
    Swojej ulubionej jeszcze nie mam, jestem w trakcie poszukiwań :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno kiedyś znajdziesz swoją ulubioną, a maseczkę REN polecam :)

      Usuń
  7. Maseczkę REN i Origins mam i bardzo lubię. Na Clarins mam ochotę od dłuższego czasu, może w czasie kolejnej wyprawy zagranicznej kupię ja na lotnisku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kup koniecznie bo też jest super :)

      Usuń
    2. Mamy bardzo podobne gusta, więc sądzę, że się na niej nie zawiodę :)

      Usuń
  8. Ta z Clarins kusi mnie bardzo, bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  9. Od dawna interesuje mnie maseczka Clarins. Predzej czy pozniej sie na nia skusze. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajne masz te maseczki! Origins jak wiesz ciągle mi się marzy :) Ze swojej strony polecam pietruszkową maseczkę Aesop - cudna jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Na tą maseczkę Aesop mam wielką ochotę odkąd przeczytałam o niej u Ciebie ;)

      Usuń
  11. hmm zaciekawiłaś mnie maseczką REN, atakuje mnie ona z każdej strony :D poczytam też o tej zielonej Origins.

    U mnie z 'maseczkowaniem' różnie, czasem używam codziennie, czasem raz w tygodniu. Lubię maski algowe z Bielendy, maskę nawilżającą z Ziaja Pro, saszetki z Perfecty, Dermiki, Ziajki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zarówno maseczkę REN jak i Origins serdecznie polecam.
      Nie znam żadnej z meseczek, które wymieniłaś, ale ogólnie maseczki algowe bardzo lubię :)

      Usuń
  12. Korres również nie wywarł na mnie większego wrażenia. Beauty Flash Balm mam, ale jeszcze nie używałam. Maski Origins i REN bardzo mnie intrygują, szczególnie Drink Up-Intensive :)
    Ze swej strony polecam maskę nawilżającą Caudalie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem jak sprawdzi się u Ciebie Beauty Flash Balm. Jeśli chodzi o Origins i REN to są godne uwagi.
      Firmę Caudalie bardzo lubię i na ich maseczkę chętnie się skuszę. Dziękuję za propozycję ;)

      Usuń
  13. Mnie najbardziej zainteresowała REN Glycolactic Radiance Renewal ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo fajna. Łagodna, ale skuteczna :)

      Usuń
  14. Zastanawiałam się nad korresem ostatnio ale chyba postawię na coś innego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tych wszystkich maseczek Korres niestety najsłabiej wypada :/

      Usuń
  15. Clarins -ową maseczkę uwielbiam :) świetnie się sprawdza pod makijażem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zgadzam się w zupełności ;)

      Usuń
  16. Wstyd sie przyznać ale ostatnio całkowicie zaniedbałam stosowanie maseczek:/ Chyba najwyższy czas jakąś zakupić.

    OdpowiedzUsuń
  17. Great review! Great post. Lovely blog here. Would you like to follow each other on GFC? Please let me know on my blog so I can follow back. Thank you.
    xox
    Lenya
    FashionDreams&Lifestyle

    OdpowiedzUsuń
  18. Zapraszam do obserwowania : zymna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Niestety żadnej z tych nie miałam ale po tym co czytam jak najbardziej są kuszące. Maseczki jak najbardziej lubię i zawsze dwie lub trzy są w mojej łazience , plus uwielbiam glinki w proszku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Glinki w proszku również bardzo lubię, ale czasem nie chce mi się z nimi "bawić" ;)

      Usuń
  20. Ooo jak ich dużo :) też nie miałam żadnej, ale sam ich opis zachęca do wypróbowania :)
    Zapraszam do mnie, a ja uciekam na Twój Insta :))

    OdpowiedzUsuń
  21. Chcę tę zieloną Origins. Czemu w PL nie ma tej marki :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejmy nadzieję, że kiedyś się pojawi, np. w Sephorze :) Póki co kosmetyki Origins można zamówić na StrawberryNet.com. A tą zieloną maseczkę serdecznie polecam :)

      Usuń
  22. Sama śmietanka :)) i z węglem i ta do cery suchej, bardzo mnie zainteresowała. Ja co prawda odpuściłam maseczkowanie do odwołania, z powodu lenistwa i tego, że moja skóra ma się dobrze, a może raczej tego, że nie wiem co kupić. Przybliżyłaś mi miło temat i kiedy najdzie mnie ochota, wrócę tu i przeanalizuję na nowo Twoją opinię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz na rynku kosmetycznym jest tyle tego, że czasem sama nie wiem co kupić :)
      A Ciebie serdecznie zapraszam tutaj z powrotem :)

      Usuń
  23. Że tak to ujmę : zacna kolekcja :) Naprawdę same perełki, no może oprócz tego Korresa, skoro mówisz, że akurat nie sprawdza się u Ciebie. Najbardziej spodobała mi się u Ciebie maseczka z Origins ze względu na obecność glinki, którą jako składki w maseczkach bardzo cenię, bo jestem posiadaczką cery mieszanej. Ze swojej strony mogę Ci polecić maseczkę z Payota Intensive Radiance Mask, która daje doraźny efekt naprawdę rozświetlonej, świeżej cery :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Tą maseczkę Payota zaraz sobie wygoogluję i może kiedyć kupię jak już zapasy się uszczuplą ;)

      Usuń
  24. Muszę wypróbować te origins, słyszałam dużo dobrego na ich temat :) obecnie bardzo lubie maseczki yves rocher. chętnię Cię poobserwuję bo ciekawie tu u Ciebie, jeśli masz ochotę zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Origins serdecznie polecam. Ja ogólnie jestem zakochana w produktach tej firmy ;) Yves Rocher również bardzo lubię, ale nie miałam jeszcze żadnej maseczki od nich. Muszę nadrobić :)

      Usuń
  25. Świetne produkty! Z Origins miałam tylko kiedyś piankę do mycia twarzy, a z Korres mydełko z wanilią. Zazdroszczę takich wspaniałych maseczek <3, zwłaszcza tej zielonej Origins (miałam jej próbki, jest rewelacyjna!). Ale na pełnowymiarowe opakowanie będę musiała poczekać, bo mam okropnie dużo zapasów...

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam ochotę na maseczki Origins lub REN, ale te ich zapachy :(

    OdpowiedzUsuń
  27. Fajne zestawienie!
    Ja najczęściej wracam do alg z Organique, Catastrophe Cosmetic Lusha i paru innych :) Jednak te dwie pierwsze są dla mnie tak naj naj naj :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Ja z Organique bardzo lubię glinki, alg jeszcze nie miałam, ale muszę koniecznie kiedyś kupić na przetestowanie bo czytałam o nich dużo dobrego :)

      Usuń
  28. REN jest świetna, miałam też różną z korres, ale reszty nie znam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)

 
Szablon zrobiony przez CreativeLight.pl